poniedziałek, 31 grudnia 2012

ELITE NANOGELITE-mała recenzja

W tym roku pod choinką znalazłem: Termiczny bidon ELITE NANOGELITE i to w dwóch egzemplarzach o pojemności 500ml. Przy okazji wczorajszego treningu mogłem go przetestować.
Na pierwszy rzut oka bidon wygląda normalnie, jak zwyczajny bidon, przede wszystkim daleko mu wyglądem do termosu:) Pierwsza cecha, która mnie zaskoczyła to po wlaniu ciepłej wody trzymając bidon w ręku w ogóle tworzywo nie oddawało tej ciepłoty. Mając w porównaniu bidon termiczny z Lidla to już tutaj Elite ma przewagę. Jeśli chodzi o właściwości to płyn w bidonie nie może mieć więcej niż 75 'C - taka informacja widnieje na butelce i taką  tez mniej więcej wlałem.
Wczorajsza pogoda była idealna do przetestowania tego produktu. Trzy stopnie powyżej zera w połączeniu z silnym wiatrem i 2,5 h treningiem na szosie pozwoliło mi na obiektywne podsumowanie prezentu. W użytkowaniu bidon nie różni się od normalnego.

niedziela, 30 grudnia 2012

Pierwszy trening

odcinek między Lutynką  a Wymiarkami
Dziś z racji tego, że warunki były sprzyjające umówiliśmy się na trening na szosie. Dla mnie to był pierwszy trening outdoor  przygotowujący do nowego sezonu.Tradycyjnie pod jednym z żarskich marketów punkt 11:00 spotkało się tuzin zapaleńców, którzy pomimo silnego wiatru i tylko 3 stopni powyżej zera wybrali ten sposób spędzenia wolnego czasu.. Niestety udało mi się tylko utrzymać tempo do Olbrachtowa, ponieważ grupa szła zbyt mocno  jak na moje możliwości na dziś. Nie miałem w planie jechać w strefie mieszanej czy na beztlenie, a wtedy nie zrealizowałbym swojego treningu. I tak od 2 km realizowałem plan z Maćkiem, który jako początkujący zawodnik też miał pewnie ochotę pojechać ciut wolniej niż grupa. 

wtorek, 11 grudnia 2012

Podsumowanie sezonu 2012

GNS Boguszów Gorce
Łysogórki
Już nie pamiętam, który to z kolei  sezon...Niemniej jednak był pełen ciekawych wrażeń i chwil, które na zawsze pozostaną w mej pamięci. Przygotowania zacząłem blisko rok temu, od delikatnych treningów w domu na trenażerze by z początkiem 2012 zacząć właściwy trening. Jak to u mnie bywa z czasem jest ciężko, ale w styczniu z tego co pamiętam udało mi się wykręcić w 36 h na trenażerze...W lutym było tez podobnie z tym, że zaliczyłem  jeden czy dwa treningi outdoor na zimówce...W marcu zmieniło się wszystko.Po pierwsze była już tylko jazda na zewnątrz, a po drugie otrzymałem długo wyczekiwaną szosówkę. W marcu wykręciłem ok. 700 km na dworze. Większość treningów odbywałem po zmroku...zimnie i samotności, ale jakoś to mi nie przeszkadzało...

niedziela, 9 grudnia 2012

Zimowa Przejażdżka

Okolice Miłowic
Korzystając z dnia wolnego od pracy jakim jest niedziela i pięknej zimowej aury postanowiłem wraz z Tedzikiem wybrać się na delikatną przejażdżkę w terenie. Dołączył do nas Olaf. Krążyliśmy po lasach w okolicach Sieniawy, Miłowic,  Lipinek i Górki. Łącznie ok. 35 km . Było bardzo przyjemnie i ciekawie pomimo temperatury poniżej zera.

czwartek, 29 listopada 2012

Plebicyt

Tedzik na trasie MDC XC 
Ruszył plebiscyt Gazety Lubuskiej na najpopularniejszego sportowca Ziemi Lubuskiej. Zasady są proste. Z każdego powiatu wytypowana jest piątka sportowców, która walczy o wejście do finału. Kandydatem z naszego klubu, który reprezentuje  powiat żarski jest mój przyjaciel Krzysztof Szczotka. Wszystkim znany Tedzik w tym sezonie odnotował najlepsze wyniki: Steinitzer MTB CUP zajął 3. miejsce, w finale „Górali na Start” w Książu wywalczył 2. lokatę, natomiast wyścig kończący sezon na Łysej Górze był na miarę pierwszego miejsca. Aby zagłosować na naszego kolegę należy wysłać sms o treści zar.5 na nr 72466 (2,46 z VAT). ZAPRASZAM do zabawy!

piątek, 19 października 2012

THE BEST OF 2012

Przejażdżka
Tradycyjnie jak co roku wpierw podsumowuje sezon fotkami. Wybrałem wg. mnie najlepsze. Ubolewam jedynie, że Górale na Start jako jedna z lepszych imprez na których bywałem nie ma galerii z tras...

poniedziałek, 1 października 2012

Łysogórki- finał

Ostatnia niedziela września była moim ostatnim dniem w sezonie 2012. Na finałową edycję wybrałem się z rodziną, Tedzikiem i Maćkiem. Na miejscu była już ekpia Yellow- Bike. Po szybkiej rejestracji rodziny i siebie przyszedł czas na rozgrzewkę. Nie objeżdżałem trasy ponieważ wszystko było mi wiadome, ponieważ startowałem już tu trzeci raz w tym sezonie. O 11, wystartował Igor na mini "Kubusiowej Petli". Tym razem zdobył pierwsze miejsce, po zastosowaniu odpowiedniej taktyki.
Po startach najmłodszych kategorii przyszedł czas na dużą pętlę. Ustawiłem się w drugim rzędzie. Po starcie na rundzie rozbiegowej było jak zwykle ciężko. Starałem się gonić Tedzika, a Żółty był już nie do dojścia. Kolejnym celem był Rysiek z Lubawki, który mi dołożył w Książu. Na polanie, gdzie na poprzedniej edycji urwałem przerzutkę już go wyprzedziłem. Tedzik i o dziwo Żółty byli w zasięgu wzroku.

niedziela, 23 września 2012

Górale na Start #4 Książ/Finał

Na taki finał "Górali"warto było czekać ponad trzy miesiące, aczkolwiek pogoda z rana nie zapowiadała się ciekawie z racji niskiej temperatury i opadów deszczu. W aucie jak zawsze mięliśmy pełny skład: ja z rodziną oraz Tedzik i Marcinos, później na miejsce mięli dojechać Pihule...
Na miejscu na dobrze znanym mi parkingu w Książu przywitała nas piękna pogoda. Może za ciepło nie było, ale promienie słoneczne w zupełności wystarczają by poprawić humor. Od razu udaliśmy się do biura zawodów potwierdzić swój start. Szybkie przebranie i pojechaliśmy z Tedzikiem na rundę wyścigu. Pierwsze metry szły po asfalcie by zmienić się w kostkę. Po kostce był nawrót i pierwsza hopka,  po której był zjazd, którym dawno dawno temu jeździli najlepsi na ME XC w 2004r.

poniedziałek, 17 września 2012

Steinitzer MTB Cup

podjazd pod
 "Steinitzer Treppe"
Kolejny wyścig ponownie wypadł u naszych zachodnich sąsiadów. Po miłych doznaniach z zeszłego roku nie chciałem opuszczać tak fajnej imprezy.
Podobnie jak rok temu start zaplanowany był po południu, na godzinę 15:00, więc na spokojnie wyjechaliśmy z Żar parę minut po 12:00. Tym razem ekipa była ciut inna. Wraz ze mną był Tedzik i Maciek, którego mam nadzieje namówię w końcu na jakiś wyścig. Oczywiście nie mogło zabraknąć mojej rodzinki, najlepszych kibiców. W drugim aucie natomiast jechał Marcin- który od niedawana reprezentuje bary Żary MTB Team oraz Łukasz Pihulak, który był tym razem kibicem!
Po szybkiej i miłej podróży jaką zapewniają niemieckie authobahn'y dotarliśmy do Steinitz

wtorek, 4 września 2012

MDC XC Dresden

Nie pamiętam dlaczego odpuściłem rok temu tą edycję MDC XC? Teraz już wiem, że żałuję. Na wyścig jechałem pełen obaw czy sobie poradzę, bo na filmie z minionego sezonu trasa z uskokami wyglądała ciekawie. Jakby nie było dopiero w Świdnicy ( koło Wałbrzycha) spotkałem się z takim "dropem". No ale cóż, nie przekonałbym się do póki bym nie przejechał.
Na wyścig tym razem zabrał się Tedzik, któremu akurat zmiana w pracy podpasowała, no i oczywiście moja rodzinka wraz z żoną oraz najmłodszym kolarzem Igorem, który miał również wystartować.

wtorek, 28 sierpnia 2012

Łysogórki # 4

 W miniony weekend przyszło mi się zmierzyć ponownie z Łysą Górą. To miejsce ma swój urok, klimat i dlatego lubię tam wracać! Gdy wyjeżdżaliśmy z Żar niebo nie zapowiadało pięknej pogody jaka później nas przywitała.
O 11 na start wyruszyły dzieci. Organizatorzy wyszli ze świetnym pomysłem zorganizowania małej pętli dla najmłodszych kolarzy- nazwanej pętlą KUBUSIA. Szczyt Łysej Góry nie jest zbyt płaski ale udało się wytyczyć trasę w miarę możliwości dla dzieci. Igor jako jedyny startował na "klasycznym" rowerze, reszta dzieci na rowerkach biegowych. Po starcie został zblokowany i został mu tylko bieg jak w przełajach, aż do najwyższego punktu trasy, a później już szybki zjazd do mety. Emocji nie brakowało, a każde doświadczenie jak wiadomo uczy. Igor wśród chłopców do 6 lat zajął 2, miejsce.

niedziela, 19 sierpnia 2012

Grand Prix MTB Lang Team - Jelenia Góra Trophy Maja Włoszczowska MTB Race

Igor z Mają Włoszczowską
Takiej okazji by podziwiać najlepszych nie można było odpuścić, tym bardziej, że na starcie stanęło czworo moich kolegów z Żar, którzy jakby nie było zaczynali w żarskim klubie. Jestem wręcz dumny, że zaszli tak daleko, szczególnie Łukasz i Mateusz Pihulak.
Najważniejszym punktem imprezy nie dla mnie, lecz ,mojego pięcioletniego syna było zdobycie zdjęcia z Mają Włoszczowską, która pełniła niestety rolę gospodarza wyścigu...Igor pomimo swojego młodego wieku zna ogólne zasady rozgrywania wyścigów MTB oraz kojarzy czołówkę krajową jak i światową czym czasami wprawia w stan zdziwienia swoich kolegów z podwórka, którzy po prostu nie wiedzą o czym on mówi. Ale tak to już jest z tym sportem, bo żeby latać przez prawie sześć godzin po lesie, stać w tumanach kurzu trzeba być po prostu fanem, trzeba też troszeczkę liznąć choć odrobinę rywalizacji by wiedzieć jak ciężko ci zawodnicy i zawodniczki muszą pracować by osiągnąć dobry wynik, ba, a nawet ukończyć wyścig.

czwartek, 16 sierpnia 2012

Grand Prix MTB Świdnica

Pierwsze miejsce dla IGORA
 Tak na prawdę nie startowałem nigdy w środku tygodnia. A stało się tak za sprawą wolnego dnia od pracy z okazji święta...Wybraliśmy się do Świdnicy ( tej koło Wałbrzycha) korzystając z zaproszenia Piotra Sułka z Boplight Aminostar Świdnica. Wyścig rozgrywany był na obrzeżach miasta, przy zalewie Witoszówka, który okazał się bardzo urokliwym miejscem. Kolejnym "za" by przyjechać do Świdnicy na ściganie była kategoria dla najmłodszych dzieci.

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Grand Prix MTB Zielonej Góry # Czerwieńsk

Zdjęcia:  http://sportowa.zgora.pl
Rok temu miałem przyjemność ścigać się na trasie w Czerwieńsku. Wówczas moja dyspozycja była zadowalająca, ale dziś na pewno nie...Od początku...
Na wyścig wybrałem się tradycyjnie z niezastąpioną rodziną i tym razem z zawodnikami z Marek Konwa MTB Racing Team. Na miejscu zjawili się Pihulaki oraz Krzysztof Gut. Łącznie trio zawodników Żary MTB Team...a reszta zawodnicy z Żar, ale reprezentujący inne barwy, co dla mnie nie ma żadnego znaczenia, bo tak na prawdę z nimi ostatnio najczęściej wybieram się na wyścigi...

XCO Londyn Cd...

AFP PHOTO / CARL DE SOUZA 
Wyścig Pań był emocjonujący ze względu na walkę Sabiny Spitz i Georgii Gould o drugą pozycję. Niemniej doznań dostarczyła nam Ola Dawidowicz zajmując super- 7. pozycję. Szczerze powiem, że nie liczyłem na tak dobry występ aleksandry, biorąc pod uwagę jej wcześniejsze starty w tym sezonie. Szkoda było mi Gunn Rity, która po upadku wycofała się z wyścigu. Mistrzynią Olimpijską została Julie Bresset z Francji...Pełne wyniki: [link]

sobota, 11 sierpnia 2012

XCO Race Londyn

Medalistki z Pekinu
Dziś w Hadleigh Farm o 13:30 naszego czasu odbędzie się wyścig olimpijski w konkurencji cross country kobiet, w którym wystartują  Aleksandra Dawidowicz CCC Polkowice oraz Paula Gorycka 4F E-Vive Racing Team. Niestety szanse na medal pod nieobecność kontuzjowanej Mai Włoszczowskiej mamy nikłe, a tytułu mistrzyni będzie bronić Sabine Spitz, ale tak na prawdę  pretendentką do medalu jest na pewno norwerzka Gunn Rita Dahle... Relacje można też obejżeć na żywo również w internecie[tu] lub tu.... Lista startowa...Trzymamy kciuki!

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Singltrek pod Smrkem part 3.

Minęło raptem dwa tygodnie, a ja znów wraz z ekipą pojawiliśmy się na Singlu. Tym razem było aż 14 osób, łącznie z dziećmi. Podzieliliśmy się na grupy i ruszyliśmy. Grupa bardziej zaawansowanych była liczniejsza, chociaż niektórzy byli na singlu po raz pierwszy. Napiszę tylko tyle, że pomimo, że byłem tam już szósty raz, wszystkich wrażeń doznaje się na nowo. Łącznie przejechałem ponad 40 km.

środa, 1 sierpnia 2012

MET meets our family



Od jakiegoś czasu nasza rodzinka cierpiała na deficyt kasku. W momencie gdy Igor przejął kask od mamy Kasi, mama nie miała w czym jeździć...No i w końcu udało się zamówić nowy kask. Wybór padł na MET'a Estro, który miał być dla Kasi. W sklepie okazało się, że lepiej leży on Igorowi. Igor był bardzo szczęśliwy z nowego, rowerowego prezentu, który już zdążył przetestować w drodze do kolegi Tymona w pobliskim Grabiku!

poniedziałek, 30 lipca 2012

Wakacje

Pod koniec lipca, podobnie jak rok temu wybrałem się z rodziną na wakacje. Czekaliśmy do ostatniej chwili, bo wcześniej pogoda nie sprzyjała nadmorskiemu wypoczynkowi.
Dzięki paru dniom wolnego, a dokładnie czterem zrobiłem sobie odpoczynek od roweru i całego tego zamieszania towarzyszącemu codzienności. Miejscowość w której się zatrzymaliśmy oferowała masę przeróżnych rozrywek, oczywiście nie mogło zabraknąć gokardów, by sobie lekko popedałować! Niestety wszystko co dobre i fajne szybko się kończy.W niedziele ominęła mnie kolejna edycja GP Zielonej Góry na Ochli, na którą planowałem jechać. Cóż nie można mieć wszystkiego...

wtorek, 24 lipca 2012

Singltrek part 2.

Kolejny wyjazd na Singla...Tym razem z Pihulami i Marcinosem. Nie będą się rozpisywał co i jak bo było przednio!!! Poniżej filmik z udziałem mojego syna IGORA.


czwartek, 12 lipca 2012

Singltrek pod Smrkem

W końcu udało mi się wybrać na singla w tym sezonie...Tym razem miejscem docelowym było Centrum Singltrek, które jak się okazało jest idealnym miejscem do wypoczynku, również nie "rowerowych" rodzin. Ekipa była mała, bo na miejscu czekał na nas, czyli mnie i moją rodzinkę Matuesz W. Jazda dwóch  osób na zbliżonym poziomie wydolnościowym i technicznym gwarantuje tylko pozytywne emocje, których jak wiadomo na Singlu nie brakuje. Niestety Tedzik i inni ziomale nie mogli nam dziś towarzyszyć, ale myślę, że pogoda jak i odczucia na trasie wszystko nam wynagrodziły.

poniedziałek, 9 lipca 2012

Jonsdorf Maraton

Mając miłe wspomnienia z poprzedniego roku pomimo, że aura nie była zbyt ciekawa postanowiłem się wybrać ponownie do Kurortu Jonsdorf koło Zittau na 8. Oberlausitzer-MTB-Marathon. Na miejsce wybrałem się tylko z moją rodzinką. Start znajdował się w innym miejscu, a mianowicie na terenie szkoły podstawowej, miejscówka na plus!
Po szybkim odebraniu numerka i malej rozgrzewce ustawiłem się na starcie. W tym roku stawka zawodników  była o wiele większa, pewnie za sprawą idealnej pogody. Mój start zaplanowany był na godzinę 11:00.   W tej imprezie każdy dystans startuje o innej godzinie co ułatwia poruszanie się na trasie. Wybierając dystans 25 km wystartowałem punkt 11:00. Początek był lekko z górki, ale po chwili wjechaliśmy na pierwszy podjazd, który był dość długi i sztywny. Na przełożeniu 1/1 starałem wypracować sobie jak najlepszą pozycję, ale przy tym nie szarpiąc by mieć moc na późniejsze podjazdy. Po chwili przepychanki jechałem już w swojej grupie,  swoim rytmem. 


poniedziałek, 2 lipca 2012

Stojak serwisowy, MĄDRY WYBÓR!


Przeglądając internet parę dni temu natrafiałem na gazetkę on-line z LIDL'a. Ogólnie nie zaglądam do takich rzeczy, ale zaciekawiła mnie propozycja dla rowerzystów. Co prawda na temat lidlowych wynalazków opinie są różne, ale zerknąć można było. Jedna pozycja przykuła moją uwagę: STOJAK SERWISOWY. Zawsze marzyłem o takim sprzęcie, ponieważ większość rzeczy robię sam przy pięciu rowerach w domu... Korzystając z  wolnego dnia od pracy oraz zbliżających się jutro urodzin udałem się do wspomnianego dyskontu i...zaryzykowałem: wydałem 129 PLN i wróciłem czym prędzej do domu.

środa, 27 czerwca 2012

Łysogórki

Igor na trasie dla dzieci
W miniony weekend miałem do wyboru dwa wyścigi: Grand Prix MTB Zielonej Góry w pod zielonogórskiej Świdnicy lub Łysogórki. Pogoda zapowiadała się idealna, wiec wybrałem wyścig na Łysej Górze. Towarzyszyli mi Tedzik i Mateusz W. no i oczywiście moja rodzinka. Do ekipy w drugim aucie dołączył Barthez, a na miejscu czekał na nas Adaś:)
Po szybkiej rejestracji i ogarnięciu się pojechaliśmy objechać trasę. Dla wszystkich oprócz mnie była nowością, jednak byłem tam dwa lata temu więc chciałem sprawdzić czy nie ma jakiś niespodzianek. Trasa jak zawsze była wymagająca, a nowy jak dla mnie odcinek w lesie wyciskał wszystkie siły.


wtorek, 26 czerwca 2012

Szukaj sposobu, a nie powodu

Gdybym zliczył przez te wszystkie lata, osoby z którymi spędziłem na rowerze wspólne kilometry wyszedł by pewnie peleton, przynajmniej małego wyścigu...
Co takiego we mnie siedzi, tkwi, że ciągle mnie napędza by jeździć, ścigać się i cieszyć się każdym pokonanym kilometrem? Nie zawsze jest różowo, ale zabawne jest jedno pytanie ludzi, z którymi jeszcze kilka lat temu, czy nawet rok, dwa miałem wspólne tematy: "Czy jeszcze jeździsz?" Odpowiadam bez wahania: "TAK!", no i po chwilowej konsternacji i zakłopotaniu pytającego jakby to co robił było powiedzmy już wstydliwe czy nie modne temat się urywa.

niedziela, 10 czerwca 2012

MDC XC- interesuje mnie tylko rzeź!

pierwszy zjazd
Właśnie do takich wyścigów i tras chce się wracać! Dlatego podobnie jak rok temu wybrałem się na Puchar Środkowych Niemiec do Sebnitz, leżących na północnym krańcu Saskiej Szwajcarii. Jest to przepiękna miejscówka na pograniczu Czech i Niemiec, która już w zeszłym roku mnie urzekła...
Na miejsce wybraliśmy się z rodzinką oraz Mathew i Tedzikiem. W drugim aucie podążał skład Pihulaków, ale niestety z przyczyn technicznych Zdzisław musiał zawrócić. Na miejscu mięliśmy się spotkać z Łukaszem. Do celu do Skiheim gdzie zlokalizowany był start dotarliśmy kwadrans po 9. Szybka rejestracja w biurze zawodów i po chwili ogarnięcia się byliśmy objechać rundę...
Muszę przyznać, że runda tym razem wydawała mi się o wiele łatwiejsza, a mały uskok na którym w zeszłym roku schodziłem jakoś się wypłaszczył:) Ogólnie wszystkie zjazdy jakoś złagodniały. Podejrzewam, że nawet gdyby był czas to i bym pokonał ściankę w kamieniołomie...

czwartek, 7 czerwca 2012

Wysoki Kamień

Wysoki Kamień widok na Szrenice
Korzystając z wolnego dnia wybraliśmy się z rodzinką tym razem na pieszą wycieczkę w Góry Izerskie, by odetchnąć trochę od rowerów:) Naszym punktem docelowym było schronisko "Wysoki Kamień", a punktem wypadowym był "Zakręt Śmierci". Pogoda wg. prognoz nie zapowiadała się, ale w górach było ciepło i słonecznie. Początkowe metry pieszej wędrówki były mi znane ale jedynie z poziomu roweru. Pieszo wszystko wygląda zupełnie inaczej. Nasz niestrudzony wędrowiec spokojnie sobie poradził z dystansem pod górę. Na szczycie (1056 m npm) czekały na nas przepiękne widoki. Po chwili odpoczynku wróciliśmy do auta żółtym szlakiem, który jak
dla mnie był ciekawszy.

niedziela, 3 czerwca 2012

Górale na Start # 3- Czarny Bór 02.06.2012



Moim zdaniem "Górale na Start" to przepis na idealną imprezę. Bez tłoku i komerchy. Tak w skrócie  mogę podsumować ten cykl po trzecim moim starcie. Nie da się ukryć, że największym atutem jak dla mnie w tych wyścigach są trasy. Amator z kategorii masters jakim jestem radzi sobie z nimi, jednak wymagają już pewnego doświadczenia, zarówno w jeździe pod górę jak  w dół. 

Do Czarnego Boru gdzie miała miejsce trzecia odsłona "Górali na Start" 2012 zajechaliśmy tuż przed 11:00. Towarzyszyła mi tradycyjnie rodzinka wraz z Tedzikiem i Mateuszem Wielgo. Na miejscu byli już nasi koledzy z Żar z e-instel.pl - bracia Pihulak oraz Marek Konwa MTB Racing Team w postacie Marcinosa, Masła i Szekera. 

piątek, 1 czerwca 2012

Górale na Start- Czarny Bór zapowiedź...


Jutro jak się wszystko dobrze potoczy wystartuję już w trzeciej edycji "Górali na Start" w Czarnym Borze. Nigdy tam nie byłem, ale z tego co widać trasa jest konkretna, czyli taka jakie lubię. Z resztą organizatorzy "górali" nigdy jeszcze lipy nie zrobili. Zobaczymy jak w rzeczywistości będzie się jechać w dosłownym borze...Relacja po weekendzie...

poniedziałek, 28 maja 2012

Grand Prix MTB Zielonej Góry # 2 Ochla

Wyścigi na zielonogórskiej "Ochli" zawsze cieszyły się uznaniem w moim kalendarzu. Rok temu startowałem tam tylko w jednej edycji i doznałem zgona. Tym razem było trochę inaczej.
Start zaplanowany był tradycyjnie o 11-ej. Na miejscu zjawiłem się jak zwykle z rodzinką i ekipą, do której dołączył w końcu Tedzik. Pogoda była idealna, moje samopoczucie również. Odebraliśmy numerki i po przebraniu się pojechaliśmy objechać trasę. Miała być wymagająca i w sumie była, jednak jak dla mnie ciut za dużo płaskich przerywników, ale lepsze to niż Drzonków:)


poniedziałek, 14 maja 2012

Górale na Start # 2- Szczawno Zdrój 2012

Tak na prawdę na początku sezonu nie miałem w planach Górali...A tym czasem drugi mój start i druga odsłona Górali, tym razem na znanej nieco mi trasie w Szczawnie Zdrój. Na miejsce dotarliśmy o 11-ej wraz z moją familjadą. Szybko potwierdziłem start Igora i swój. W ogóle formuła wyścigu jest świetna. Zapisuje się raz, wystarczy tylko potwierdzić, a wpisowe znikome. Łącznie nie ma tłoku, ogólnie kameralna impreza.
Warunki nie napawały mnie optymizmem, ponieważ podczas podróży cały czas padało, jednak po przybyciu na miejsce wyszło słoneczko i zrobiło się  w miarę ciepło.

piątek, 11 maja 2012

Konkurs BikeWorld i Vitarade

Z końcem kwietnia wziąłem udział w konkursie bikeworld  i Vitarade. Wystarczyło zgłosić swój start e-mailem na adres redakcji. I udało się. Byłem wśród 10 szczęśliwców. Wygrałem zestaw z suplementami Vitarade®:

- 3 żele Carboloader Gel 45 g
       - 3 batony Endurance Bar
       - 3 żele Energy Gel 45 g
       - 3 żele Recovery Gel 45 g
       - 3 saszetki z proszkiem do sporządzenia napoju CL Stick 50 g
       - 3 saszetki z proszkiem do sporządzenia napoju EL Stick 50 g
       - szejker.
"Koksy" na pewno się przydadzą, ponieważ trzy najbliższe weekendy będę startował!
P.S. Dodam tylko, że to już moja druga wygrana w konkursie bW.

piątek, 4 maja 2012

Umarł król, niech żyje król!

W życiu bywają takie decyzje które podejmuje się bardzo długo. Od dawna nie miałem już mocy by to dalej ciągnąć, mówię tu o pełnieniu funkcji prezesa w stowarzyszeniu jakim jest Klub Kolarstwa Górskiego "Żary MTB Team". Praktycznie od początku istnienia  grupy osób związanych z Żarami oraz kolarstwem górskim stałem na czele, przewodziłem...Z czasem nieformalna grupa przerodziła się w stowarzyszenie, klub nabrał rozmachu. Pisaliśmy wnioski o dotacje, organizowaliśmy wyścigi. Jednak w klubie podniosły się głosy, że to za mało, za słabo...a my byliśmy tylko amatorami. Lepsi zawodnicy odeszli, znaleźli lepsze kluby- i tak też powinno być, by mogli się rozwijać.

środa, 2 maja 2012

Majówka- Izery

Powoli już chyba staje się tradycją by w pierwsze dni maja zaliczyć wypad w góry. Korzystając z wolnego dnia od pracy jakim jest 1 maja tradycyjnie wybrałem się do Szklarskiej Poręby. Rodzinę zostawiłem w Dino Parku, a wraz z Tedzikiem, który towarzyszył mi wybraliśmy się w góry. 
Okolice Jakuszyc
Trasa jak zawsze wiodła na Kopalnię Stanisława. Na pierwszy rzut oka zauważyłem mniejszą liczbę tłucznia przez co podjazd stał się łatwiejszy i tak jak mówił Żółty gdzie nie gdzie zalegał śnieg. Pogoda była wręcz idealna, delikatne chmurki na niebie, a temperatura w sam raz, przez co udało nam się złapać pierwsze opalenizny. Z Kopalni udaliśmy się w kierunku Rozdoroża by następnie skręcić w dół w kierunku Świeradowa. I tak jak zwykle zaliczyliśmy podjazd. Nie jechaliśmy w kierunku Stogu tylko w połowie podjazdu odbiliśmy na Polanę Izerską.

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Niedziela MTB & szosa

Kolejna niedziela minęła pod znakiem rowerowania...Rano odwiedził mnie Adaś z Zielonej Góry. O 9:00 byliśmy już na żarskim Pucharze Świata. Adaś był zafascynowany naszą traską...Cóż jest co jechać, a poza tym wrażenia są iście pure MTB. Kręciliśmy się tam ponad 1 h. A ja przyznam się szczerze, że po zjeździe na 29erze po jednym z najtrudniejszych zjazdów w Zielonym Lesie stwierdziłem, że to samo jedzie. Nie trzeba hamować, a przeszkody pokonuje się jakoś płynniej...Jednak na podjeździe było ciut gorzej. Być może z racji innej geometrii i niżej ustawionego siodełka.

sobota, 21 kwietnia 2012

Weekend majowy 2012...

Planowana trasa
Weekend majowy coraz bliżej. Oczywiście mowa tu o pierwszym dniu maja ponieważ w przerwie między wolnymi dniami pracuję. Międzynarodowe Święto Pracy tradycyjnie planuje  spędzić na rowerze w Izerach. Być może nie ma tam zbyt wymagających szlaków, ale do spokojnej jazdy po górach nadają się jak najbardziej. Przynajmniej wiem gdzie jechać, ponieważ znam te odcinki... Poniżej link do trasy:) Oczywiście wszystko zależy od pogody, która jakoś nie może się rozpędzić...

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Ściganie czas zacząć- Górale na Start

Zjazd
Ściganie miałem zacząć w tym sezonie  w Prima Aprilis w MDC-XC w Bautzen, no ale nie wyszło więc pierwszy start planowałem dopiero w maju, w GRAND PRIX MTB Zielonej Góry. Ale po otrzymaniu e-maila na klubową skrzynkę przypomniałem sobie o wyścigach z serii "Górale na Start". Zawsze mówiłem i pisałem, że wyścigi z tego cyklu to nie przelewki. Mając na uwadze w pamięci starty w dwóch innych miejscówkach wiedziałem, że nie będzie łatwo. Zawody te mają charakter otwarty. Można startować z licencją i bez. Tutaj duży plus dla organizatorów. Kolejnym atutem jest to, że organizatorzy pomyśleli o najmłodszych. Dzieci mogą rywalizować nawet na rowerkach z bocznymi kółkami.  Mój syn IGOR startował już w Góralach w wieku 3 lat. Teraz po roku pauzy znów zawitał na linię startu w "góralach".

piątek, 13 kwietnia 2012

Grand Prix MTB Zielonej Góry 2012

Nawet załapałem się na fotę:)
Już za nie cały miesiąc zaczniemy ściganie w regionie...Ogórkowe co prawda, ale zawsze ściganie. Jestem wyznawcą zasady iż trzeba znać swoje miejsce w peletonie. Korzystając z okazji wszystkich chętnych zapraszam na VI Grand Prix MTB AMATORÓW. Zaczniemy tradycyjnie w Drzonkowie, być może tam się pojawię. Następnie 27 maja jest Ochla, którą lubię i która potrafi zaskoczyć 10 czerwca sobie odpuszczę ze względu na płaską trasę. Kolejny start to Świdnica, jest to nowa pozycja w kalendarzu więc dlaczego by nie? 29 lipca ponownie Ochla, więc znów będzie ogień, a Czerwieńsk i Drzonków jako dwie ostatnie edycje powinienem pojechać). Także do zobaczenia. Więcej na stronie organizatora: TKKF Zielona Góra.

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Lany poniedziałek- na MTB

Korzystając z miarę dobrej pogody postanowiłem się przejechać trochę w lesie.Tak wyszło, że przy okazji te same plany mieli: Tedzik, Kiełbik, Masło, Żółty i Dragon, któremu użyczyłem Kross'a:) Spotkaliśmy się w Olbrachtowie na zajezdni o 11:00 i maratonowymi odcinkami pomknęliśmy przed siebie. Zaliczyliśmy odcinki koło Mirostowic Dln. i Górnych, Sinej i przez Zielony Las wróciliśmy do Żar. Dragon pechowiec urwał w pożyczonym ode mnie Krosie hak...
Gdzieś w lesie:)
Pogoda była taka, iż w niektórych miejscach się gotowałem, a w pewnych momentach było zimno, czyli tzw. h%^ go wie.  Rower spisywał się dobrze, ja również. Po ponad 2 h jazdy i 40 km w terenie nie czułem się zbytnio zmęczony, chodzi tu przede wszystkim o zmianę roweru z szosowego na MTB. Ogólnie miałem bardzo fajne odczucia co do treningu, inni może mniej fajne, ale najważniejsze, że czułem przyjemność z jazdy...

sobota, 7 kwietnia 2012

Pierwszy tydzień kwietnia ....Happy Easter

Z czystym sumieniem mogę napisać, że ten mijający tydzień było ciężko przepracowany...Nie tylko w sensie zawodowym, ze względu na zbliżające się święta wielkanocne ale i treningowym. Od 1-go kwietnia do wczoraj (06.04.) włącznie wykonałem równe 10 h treningu. Jak na kolarza amatora, uważam, że to sporo. W przeważającej części był to trening objętościowy, gdzie przyszło mi walczyć z mgłą, chłodem i ciemnością...Ale nie ma nic bardziej motywującego niż widok niekończącej się prostej z wiatrem w klatę. Takie jazdy idealnie wpływają na psychikę- co Cię nie zabije, to Cię wzmocni. Są to prawdziwe słowa. Wystarczy sobie na jakimś ciężkim wyścigu, gdy ma się już dość wszystkiego przypomnieć taki trening i od razu humor nam się poprawi!!!
Na święta planowałem wypad w góry, ale niestety ze względu na panujące warunki atmosferyczne odpuszczę sobie...Być może w lany poniedziałek wybiorę się na rower do lasu...Wszystko zależy od pogody. Wesołych, Rowerowych Świąt!
P.S. Allez już ma pierwszy 1000 km za sobą...zajęło mi to 37,5 h :)

poniedziałek, 26 marca 2012

Pierwsza seta...

Żary-Forst-Żary
Kolejny weekend spędziłem na treningu na szosie. Wszystkie poprzednie treningi w grupie oscylowały w granicach do 3 h. Dziś założyłem, że będzie to więcej. Nie było łatwo. W ośmioosobowej grupie wyjechaliśmy parę minut po 10 -ej w kierunku Łęknicy. Pierwsze kilometry były w miarę spokojne. Utrzymująca się mgła powodowała poczucie zimna i wilgoci. Słońce na dobre wyszło dopiero po przekroczeniu rzeki Nysy. I tu zaczęła się jazda, ale pod wiatr na ścieżce, która prowadziła po wale przeciwpowodziowym. Jazda na wachlarzu była utrudniona ponieważ ścieżka mieściła maksymalnie do trzech rowerzystów na swojej szerokości.

niedziela, 18 marca 2012

UCI Mountain Bike World Cup 2012 # 1- Pietermaritzburg, South Africa

Żadne inne zawody nie budzą we mnie tylu emocji...Daleko mi do fana piłki nożnej czy skoków narciarskich.Dziś było moje święto. Dzięki Red Bull TV można było obejrzeć relacje na żywo z pierwszego w tym roku Pucharu Świata MTB XC. Nie wielu ludziom coś to mówi i są zorientowani o co chodzi. Przyznam szczerze, że nawet na żywo takie zawody dla laika mogą być nudne, ale gdy się "zna" większość zawodników czy zawodniczek i zna się przebieg ich kariery widowisko nabiera innych wymiarów.

czwartek, 15 marca 2012

Baza, baza

Trasa
Jak sie nie ma co się lubi to sie lubi co się ma. Więc chodzi tu o to, że w tygodniu mogę trenować po zmroku jak na razie...Pozostaje mi do dyspozycji wtorek, czwartek, piątek. Korzystając z wolnego czasu we wtorkowy wieczór poświęciłem 2,5h na pokonanie rundki w koło Żar. Pomimo ciemności da się jechać, powietrze nie jest już takie zimne, a po zmroku siła wiatru zawsze maleje. Chwilami dokuczała mi tylko przelotna mżawka! Ogólnie pokonałem 64 km w czasie 2,5 h. Plan na najbliższy tydzien jest taki by jeszcze w czwartek i piątek zaliczyć taki sam czas treningu...

poniedziałek, 12 marca 2012

Kolejny trening

Weekend zapowiadał sie rowerowy, jednakże w sobotę po południu zaczęło lać. Miałem zaplanowany trening z Tedzikiem, ale niestety nie wyszło, więc wsiadłem na rolkę. W niedzielę przed 11:00 zjawił się Zbyszek z Gubina by dołączyć do naszej grupy. Łącznie na starcie treningu zjawiło się 15 osób.Trasę mięliśmy z góry zaplanowaną: Żary- Rothenburg- Żary. Mając na uwadze, że wiatr był nie miłosierny widziałem, że nie będzie łatwo. Do Przewozu było w miarę spokojnie. Po przekroczeniu Nysy skręciliśy na ścieżkę  Oder-Neiße-Radweg w kierunku Görlitz.

poniedziałek, 5 marca 2012

Allez, pierwsze starcie...

Kolejne niedzielne przedpołudnie upłynęło na treningu w grupie. Byli zawodnicy z klubu jak i ex klubowicze i ludzie niezrzeszeni. Pogoda była podobna do tej z przed tygodnia. Tym razem nie chciałem zostawać z tyłu, starałem się trzymać koło.

sobota, 3 marca 2012

WELCOME HOME BOY....

Specialized Allez Elite by Kris
Jak ostatnio pisałem cały czas oczekiwałem szosówki, którą zamówiłem już w sierpniu 2011 w sklepie KACPER w Nowej Soli. Nowy rower miał być w tym tygodniu. Odebrałem go we wtorek, 28 lutego, ale niestety pogoda nie sprzyjała by dosiąść go i wypróbować. Wczoraj jednak zaszła taka możliwość, ponieważ przestało już padać i było pogodnie, ale jednocześnie zrobiło się parę stopni mniej. Niemniej jednak pragnienie jazdy na nowym SPECU było silniejsze. Najgorsze w tym wszystkim jest ubieranie się, ale dzięki nowej kurteczce jest mniej tych warstw.

wtorek, 28 lutego 2012

Pierwszy trening

Pomimo, że zima w tym roku była dość łagodna i krótka to dopiero ostatni weekend lutego pozwolił na jazdę na dworze bez uczucia wilgoci i zimna. Niestety nie dane mi było jeszcze jeździć na długo wyczekiwanej szosówce. Pomimo, że jechałem na moim zimowym rowerze jazdę mogę zaliczć do udanych. Po pierwsze frekwencja była jak na żarskie warunki ogromna, pogoda- +5'C, ale z dość mocnym wiatrem. Ruszyliśmy w 13 osób z pod ^&*)^. Fast Przemo od razu narzucił wysokie tempo.

piątek, 10 lutego 2012

KALENDARZ STARTÓW - aktualizacja

W kalendarzu planowanych imprez przybywa. W  zbliżającym się sezonie zapowiada się niezły wysyp. Jak co roku będę śmigał na okoliczne "ogórki". Zamieszczam imprezy z cyklu Grand Prix Lubuskiego, jednakże np. 10 czerwca jest również wyścig w Zielonej Górze, ale wolę jechać do Niemiec na MDC-XC. Ale czy na wszystkie te imprezy się wybiorę, nie wiem...życie po prostu zweryfikuje plany. Link do kalendarza:

poniedziałek, 6 lutego 2012

Zima...

Ostatnimi dniami mrozy dają znać o sobie. Dziś zanotowałem na moim termometrze za oknem o 7:10 najniższą temperaturę w tym roku: - 20 'C. Pomimo tej temperatury jak co dzień do pracy dotarłem na rowerze. Jak mawiają starzy kolarze: "Nie ma złej pogody, jest tylko zły ubiór". Fakt, że zanim wyjdę z domu trochę mi to zajmuje, ale jedyny problem podczas jazdy to parujące okulary:) Dodam, że do pracy mam 1,5 km, więc nawet organizm nie zdąży się wychłodzić:)