środa, 13 czerwca 2018

Górale na Start- Wałbrzych 2018

fot. Bartosz Bober
Na Góralach po prostu trzeba być! W moim kalendarzu imprez jest to wyścig z priorytetem A,  a ścigam się w tej serii od 2009  roku.
Trasę w Wałbrzychu znam bardzo dobrze, udało mi się tam nawet wygrać w 2015 roku, gdy impreza jeszcze nie posiadała rangi Pucharu Polski.

Runda praktycznie nie zmieniona, ale jak się przed startem okazało skrócono początek do wersji z przed dwóch lat. Nie robiło mi to różnicy, jednak plan na atak na początku wyścigu uległ zmianie, gdyż pierwszy podjazd na rundzie nie był tak selektywny.




 fot. Radosław Foksowicz Fotografia 
Warunki na trasie były....ktoś by powiedział idealne, ale było tak sucho, że nawierzchnia, szczególnie z punktu widokowego była bardzo zdradliwa. Całe szczęście, że przed wyścigiem zmieniłem oponę na nową, całkiem nową, bo zrezygnowałem ze Schalbe Racing Ralph, na rzecz Vittoria Barzo 2.25, którą Barzo się sprawdziła i w tym momencie bardzo chciałbym podziękować sklepowi KACPER-ROWERY za wsparcie.




Wyścig.
14:30. Ustawiony na starcie w kategorii masters II, obok takich panów jak: Bogdan Czarnota, Grzegorz Maleszka czy Darek Drelak, widziałem, że nie będzie łatwo trzeba będzie uwijać przed dublem. Startowaliśmy jako 3 grupa z 4.
Na początek ruszył masters I, po minucie panowie M-17 +, czyli taka elita i junior bez licencji, wraz z nimi dwóch zawodników z cyklosport, a po następnej minucie panowie z masters II, czyli 11 śmiałków  40 +. Dla nowicjuszy: wiek w kolarstwie, szczególnie tym amatorskim jest bardzo złudny. Co okazało się na mecie.... Bogdan Czarnota ukończył wyścig - 4 rundy w najkrótszym czasie.
fot. Bartosz Bober
Rok temu dyspozycja na samej trasie była dużo gorsza z racji kontuzji nabytej parę dni przed startem.
Start!
Asfaltowa prosta, gaz do odcinki i wjeżdżam w pierwszy zakręt jako piąty....Dyspozycja tego dnia była idealna. Załapałem równe tempo, a po bardzo mocnym starcie nie przytkało mnie.
Na zjeździe z harcówki strasznie się kurzyło, co spowodowało, że poczułem straszną suchość w ustach. Na pierwszym kółku udało mi się już nawet dogonić poprzedzające kategorie. Na drugim kółku gdzieś przy końcu minąłem się z małżonką na trasie, która właśnie minęła sekcję z kamieniami.
fot. Bartosz Bober

Niestety,  zabrakło mi ok 1 minuty by nie dostać dubla od mastersa...gdzie na punkcie widokowym (najwyższy punkt na rundzie) nie udało mi się wjechać do końca i musiałem już się wczłapać na szczyt, po czym wsiadłem i nie wpiąłem się...co spowodowało, że zaliczyłem klasycznego dzwona przez kierę, podstawowy błąd amatora....
Musiało to dość efektownie wyglądać bo od razu koło mnie była obstawa wyścigu i pomogli mi się pozbierać.
fot. Bartosz Bober
Poczułem lekkie pieczenie w łokciu i kolanie. Szybkie przywracanie roweru do stanu używalności- prostowanie kierownicy oraz klamki hamulcowej i zjazd w dół. W międzyczasie okazało się, że łańcuch nie jest na swoim miejscu, spadł podczas upadku więc musiałem go wpierw wyciągnąć z pomiędzy ramy a blatu, a następnie założyć....W pośpiechu nic nie idzie. W między czasie dogonił mnie kolega  z Żar, wyprzedził i siadłem mu na koło. Byłem przygotowany na mocny finisz bo został nam praktycznie jeden podjazd do mety, a sił jeszcze starczyło spokojnie na jedną rundę z racji tego, że spodziewałem się, że mogę nie zostać zdublowany i nie jechałem na maksa, ale po dublu taktyka się zmieniła i czułem, że będzie mocna końcówka. Ale jak się okazało Marcin miał również pecha, coś mu tam nie zatrybiło i musiał na chwilę stanąć, co pozwoliło mi na zyskanie kilkunastu sekund przewagi i spokojne dojechanie do mety bez potrzeby sprintu. Tak jak wcześniej napisałem. XC to formuła jeden: pierwszy zakręt na piątym pozycji i tak też kończę wyścig.

Górale na Start to idealna propozycja dla fanów dobrego ścigania, w świetnej atmosferze, robiona przez ludzi z pasją z serca, a nie komercji, z zawodnikami na starcie, którzy wiedzą czego oczekują od trasy i siebie. Nie ma ludzi z przypadku, chociaż obok starych wyjadaczy trafiają się nowicjusze, ale oni też wiedzą po co przyjechali, a sam przywiozłem dwójkę- Sylwię i Piotrka, którzy od tego sezonu zaczęli zabawę w XC:).

Jednym słowem świetny wyścig i już myślami jestem na nim za rok.

Pełne wyniki: LINK



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz