piątek, 23 czerwca 2017

Bedřichov- Puchar Czech

STRABAG CUP Bedřichov

Wyścig z serii STRABAG CUP, który był 5. wyścigiem Pucharu Czech w Bedřichovie wpisałem do kalendarza startów już na początku sezonu. Jednak od samego początku start ten stał pod znakiem zapytania. Znaki te pojawiają się gdy wyścig wypada sobotę ( wówczas w przyczyn zawodowych nie zawszę mogę wystartować) albo gdy trasa wyścigu może przewyższać moje umiejętności. Na szczęście złożyło się tak, że do Bedřichova mam w sumie 2 h jazdy autem, więc w świąteczny czwartek, czyli trzy dni przed planowaną imprezą udałem się wraz z rodziną i kolegą Łukaszem na objazd trasy. Po przybyciu na miejsce okazało się, że trasa jest już oznakowana i można było spokojnie ją objechać. Pierwsze fragmenty trasy nastawiły mnie dość optymistycznie, niektóre trochę gorzej, ale gdy na jednej z sekcji chłopczyk w wieku 10-11 lat  tylko śmignął przez przeszkodę,  spiąłem poślady i pokonałem element,  oczywiście trochę go kalecząc, ale zawsze można sobie wytłumaczyć tym, że ziomek jest miejscowy i robi ten zjazd codziennie:)



objazd trasy
Cała trasa dość specyficzna, szutrowe i trawiaste odcinki "porozrywane" technicznymi sekcjami w lesie między korzeniami i skałkami. Wszystko ogólnie dość bezpieczne i przede wszystkim naturalne i nie zrobione przed wczoraj oraz bez potrzeby odrywania się od ziemi, co nasi organizatorzy strasznie wzięli sobie do serca. W dniu objazdu było sucho.  co ułatwiło znacznie jazdę w lesie na wyżej wspomnianych sekcjach.


Po objeździe stwierdziłem, że dam radę pokonać tą trasę i podjąłem decyzję o starcie w niedzielę.

Niedziela- 8:00 melduję się w Bedřichovie, po odebraniu numerka pojechałem jeszcze raz na trasę obczaić frapujące  mnie elementy.Warunki były dużo gorsze niż  w czwartek z racji sobotnich opadów, ale nie było najgorzej.

Mając jeszcze chwilę wróciłem do auta i oczekiwałem na przybycie wsparcia w postaci 01 i 07 ( to takie nasze kryptonimy operacyjne). 01 przyjechał również walczyć na trasie a 07 obstawiać box.

O 10 zacząłem rozgrzewkę, a o 10.30 stałem już na linii startu wśród 13-tu innych starszych panów, którzy niekoniecznie wyglądali jak kolarze z nadwagą:)
Tuż po starcie wszystko było jasne, tylko jeden zawodnik będzie w zasięgu...Na rozbiegówce jechaliśmy razem, ale przed zjazdem na rundę rywal przyspieszył i zrobił przewagę, której nie mogłem zniwelować. Na technicznych fragmentach radził sobie lepiej, a ja po prostu kaleczyłem jak mogłem...ale gdy po minięciu boksa zaczął się długi, szutrowy podjazd niwelowałem stratę. Miałem nadzieję, ze konkurent osłabnie i go dogonię. Zanim pojawił się kolejny podjazd- następne sekcje techniczne rozwiały moje nadzieje, ale walczyłem do końca. .Świadomość dubla była oczywista, a w głowie było tylko jedno: naciskać tak mocno na pedały by zwycięzca minął mnie jak najbliżej mety... no się nie udało się.  W połowie  trzeciego okrążenia zwycięzca-  Ondrej Zelezny mnie minął i przez chwilę próbowałem trzymać koło, ale po prostu się nie dało.
Kris w akcji...tarcia chrzanu
I tak bezpiecznie udałem się na metę, gdzie zakończyłem swoją przygodę w wyścigu Pucharu Czech, zajmując ostatecznie 14. miejsce. Start w tych zawodach był niewątpliwie dobrą lekcją, że nie taki diabeł straszny i w miarę możliwości trzeba próbować swoich sił nawet w takich wyścigach, a poniesione straty będą kiedyś zyskami, chodzi tu przede wszystkim o lekcje techniki jazdy w innym, trudniejszym terenie, a trasa w dawała w sumie frajdę.

Po wyścigu wraz z 07 zrobiłem rozjazd po okolicznych terenach, gdzie można było podziwiać piękne widoki.


Jaroslav Kulhavý
Jaroslav Kulhavý

Później przebrałem się i udałem na wyścig elity kobiet, a następnie elity mężczyzn, gdzie wśród kilku topowych zawodników dzielnie walczył 01. Już drugi raz w Bedřichovie mogłem podziwiać w akcji Jarosława Kuhlavego, którego od lat darzę wielką sympatią i po prostu jestem jego fanem.
Po wyścigu panów udałem się spokojnie do auta i.....? nadjechał Jarek i udało mi się z nim zamienić kilka zdań oraz strzelić sobie fotkę:)

Kris & Jarda



Podsumowując mogę napisać tyle, że to była jedna z niepowtarzalnych okazji konfrontacji swojej dyspozycji z najlepszymi. Mój najlepszy wynik na rundzie to 14:30sek, a Jarosław robił to w 9:30 sek. Dziękuję dobranoc:)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz