sobota, 21 maja 2022

Pierwsze starcie- Peklo Severu 2022, Elnika Hradek XC

fot. Mr Świrus
Już nie raz Wam tu pisałem, że kolarstwo to nie gra w Piotrusia, ani plantacja liścia bobkowego, a w szczególności w odmianie górskiej i to w dodatku XCO. W dodatku nie każdy może być zwycięzcą..., ale ja nim zostałem. Jak? Dowiecie się z poniższego tekstu.
W tym roku nie miałem jeszcze okazji się ścigać, chociaż mogłem, ale jak to bywa w moim przypadki dokładnie dobieram sobie imprezy, w których chcę brać udział i za które oczywiście płacę. Na szczęście w Czechach nie szaleje inflacja i start w wyścigu kosztuje tyle co rok temu, czyli 250kC.


Jak już jesteśmy przy Czechach to dodam tyle, że jak dla mnie robią perfekcyjne imprezy. Peklo Severu - závody horských kol moim zdaniem to esencja kolarstwa górskiego, w której idealnie się odnajduje- ja amator- 40+. ELNIKA XC Hrádek, która była drugą edycją Pekla Severu nie jest wyścigiem rangi UCI, ale trasa na której miałem okazję się ścigać po raz piąty nie ustępuje niczym tej znanej mi z Wałbrzycha. Uważam wręcz, że jest cięższa fizycznie, a techniki też tam nie brakuje. Poziom zawodników jak i trasy dla mnie jest wystarczający, a nawet wręcz wysoki.
Do wyścigu przygotowywałem się dokładnie półtorej miesiąca, ponieważ dokładnie tyle przed imprezą poskładałem rower MTB.
W lesie musiałem odświeżyć skilla i przypomnieć sobie jak się skręca. Do tego celu idealnie nadaje się runda XCO w Zielonym Lesie. Mogę śmiało powiedzieć, że profil jak i tempo idealnie odzwierciedla tą w Varnsdorf na ELNIKA XC Hrádek.


Prawda jest taka, że nie znasz swojej dyspozycji to momentu, gdy nie staniesz na linii startu. Oczywiście sam wynik determinują też inne czynniki, np. samo szczęście, by uniknąć kraksy tuż po starcie, czy złapania laczka... Oceniając mój start z perspektywy czasu, a minął już tydzień gdy opadł kurz stwierdzam, że pojechałem zbyt zachowawczo mając w głowie to, że można tam przesadzić i strzelić z korby po pierwszym kółku.
Pierwszy podjazd na szczyt do najwyższego punktu na trasie nie pojechałem w trupa. Można pojechać w trupa, zjechać i iść podawać bidony...albo jechać dalej. Wybrałem tą drugą opcję, ale pomimo, że podjazd TYRAN rozpoczynał się dopiero na drugim kółku był tam jeszcze spory tłok. Walka szła wręcz na łokcie. Problem był taki, że zawodnicy poprzedzający mnie szli zamiast jechać, a ja jechałem ale nie swoim rytmem. Wyprzedzanie nie wchodziło w rachubę, bo jest tam zbyt wolno... Czułem, że nie jadę na 100% swoich możliwości...Tych co miałem wyprzedzić wyprzedziłem i jechałem swoje do trzeciej rundy z czterech, ponieważ na wspomnianym Tyranie doszedł mnie pierwszy zawodnik robiąc dubla, a co oznacza, że skrócił moje męki o jedno okrążenia, chociaż w tegorocznej edycji na samym Tyranie czułem się bardzo dobrze za każdym razem.
Tuż przed szczytem dojechał mnie drugi zawodnik Szczepan Paszek , dzięki któremu dziś czułem się zwycięzcą. A dlaczego? Na pewno nie dlatego, że mnie zdublował, ale dlatego, że moje klikanie na fejsbókach dało efekt w postaci wizyty czołowego polskiego zawodnika na wyścigu, który polecałem! To motywuje, to osobisty sukces, że ktoś, w sumie nie byle kto- bo V-ce Mistrz Polski MTB XCO zdecydował się i wystartował w wyścigu z mojego polecenia. To cieszy i motywuje, bo łącznie na starcie zameldowało się łącznie ze mną pięcioro zawodników z Polski: trzy osoby z Żar (ja i duet Mike&Syliwa) i dwie z Bolesławca, chociaż nie był bym sobą, gdybym nie napisał, że z samych Żar mogła by być większa lista osób🤓.
Kolejny wyścig już w czerwcu, Peklo Severu - závody horských kol, tym razem w Czeskiej Kamienicy, gdzie trasa zawsze przyciąga mnie swoim flow. Muszę jeszcze potrenować, by wejść na swoją topową dyspozycję.
Podsumowując: nie wynik, a przebieg rywalizacji, trasa, atmosfera determinują, gdzie chcę się ścigać, a do Czech zawsze wracam chętnie, a w tym roku będzie to mój 7 sezon z Peklo Severu - závody horských kol, może szczęśliwy? 
P.S. Wyścig kończę na 13. miejscu, przedostatnim :)
Pełne wyniki: [link]

Jak zwykle chciałbym podziękować Świrusowi za obsługę na trasie oraz doping oraz serwisowi Kacper - Narty : Rowery : Serwis za perfekcyjne przygotowanie roweru.

#kacperrowerycom #martombike #banless #crazybiker #bornpushthelimits #bornpushlimits #mservicetelepunkt #bądźupartyjedźcrosscountry #manubia #mtbxcpl

niedziela, 26 września 2021

Česká Kamenice po raz drugi:)

 

Po trzech tygodniach przerwy ponownie zawitałem na PEKLO SEVERU, na finałowy wyścig gdzie ścigałem się o Puchar Starosty Czeskiej Kamienicy.

Okrążenie w Kamienicy nigdy nie przekroczyło 2 km, a tym razem było to  lekko ponad kilometr, co za tym idzie zwiększyła się ilość rund do pokonania. Dla mojej kategorii organizator przewidział ich aż osiem. W pierwszej chwili pomyślałem sobie, że dubel gwarantowany...ale z drugiej strony jest zawsze to pocieszenie, że cierpienia się szybciej skończą:)

wtorek, 14 września 2021

Peklo Severu #3: Okruhy pod Jehlou 2021


Stare kolarskie powiedzenie mówi: "Żeby się ścigać, trzeba się ścigać". Tak! To prawda. Tydzień po starcie w Hradku, zawitałem do Czeskiej Kamienicy, na trzecią edycję Pekla Severu, gdzie miałem przyjemność po raz pierwszy się ścigać  w 2016 roku.

Podobnie jak tydzień temu pogoda nie zapowiadała się zbyt rewelacyjnie, ale na szczęście prognozy się nie sprawdziły. Temperatura była optymalna, a nawet wyszło słońce. W okolicach startu-mety na łące dominował warun przełajowy, a poza tym było wszędzie w miarę okej.


wtorek, 7 września 2021

Wozinsky- okulary dla każdego!

Jeśli chodzi o okulary rowerowe to bardzo lubię ten element ubioru i nigdy nie miałem problemu z ich doborem. Przerobiłem masę marek, aczkolwiek nigdy nie zahaczając o półkę premium. (BTW- bardzo nie lubię tego słowa). Pierwszymi okularami na rower były UVEX'y, przewinęły się Rudy Project, Accenty, BBB, Specialized'y czy też produkty od potentata w branży rowerowej czyli Shimano. W chwili obecnej jeżdżę na co dzień w chińskiej podróbie POC'a, które obiektywnie oceniam na 4+, na zmianę z Accent Hero.