środa, 11 sierpnia 2021

Mistrzstwa Polski MTB XCO 2021, wyścig amatorów

 Ranga imprezy mistrzowskiej zawsze mobilizuje i powoduje dodatkowy dreszczyk emocji czy też stresu. Nie inaczej było tym razem, ale nie do końca, ponieważ pomimo, że ścigałem się na trasie mistrzostw polski to nie walczyłem o koszulkę z orłem na piersi,  ponieważ jechałem po prostu w wyścigu towarzyszącym dla amatorów nie posiadających licencji Pzkol. 




Było to idealne rozwiązanie dla zawodnika na moim poziomie, ponieważ nie ma co się oszukiwać, walka o medale mistrzostw polski w kategorii masters II mi nie grozi. W wyścigu z licencją jadąc na moim poziomie mogę być ściągnięty z trasy z powodu limitu 80%. Dla niewtajemniczonych to zasada, która powoduje, że gdy jedziesz za wolno sędzia ściąga Cię z trasy zanim lider wyścigu Cię zdubluje, żebyś nie plątał się pod kołami. Na RedBull.tv  mówią o takich „back marker”. Nie chciałem być zawalidrogą, chciałem pościgać się z zawodnikami, z którymi chociaż nawiąże walkę. Bo moje doświadczenia ze startów w MP były takie, że tylko przez chwilę jechałem z innymi zawodnikami, a potem już sam. Na empekach nie ma zawodników z przypadku... W 2017 roku,  ostatni raz ścigałem się w wyścigu z licencją na Mistrzostwach Polski w Warszawie. Wówczas żałowałem, że nie pojechałem jako amator. Trzeba mierzyć siły na zamiary i ambicję odłożyć na bok, ponieważ uważam, że samo pokonanie takiej trasy jak w Boguszowie jest już jakimś wyczynem, a walka z zawodnikami na zbliżonym poziomie daje po prostu lepszy fun. I tak właśnie było w Boguszowie, gdzie po raz pierwszy ścigałem się w 2012 roku, a po raz ostatni w obecnej wersji rundy w 2017 roku. 



Prawda jest taka, że ta trasa nie wybacza i po lekkich opadach deszczu charakter trasy zmienia się znacząco. W Boguszowie nie ma miejsca na błędy i nie ma zmiłuj się,  wychodzi kto i jak sobie radzi w trudnych warunkach, ponieważ pierwsza część trasy (na moje oko jakieś 1/4 rundy) było biegane. Reszta z małymi błędami była do pokonania na rowerze w moim przypadku.



Nie będę opisywał całego procesu startu: rozgrzewki, ustawienia na linii startu, przebiegu wyścigu  itp. Napiszę tylko tyle, że cieszę się, że wyścig w znanej mi miejscówce otrzymał rangę Mistrzostw Polski. Były czasy, że w kategorii masters I-II w Boguszowie Gorcach podczas rozgrywania wyścigu nie było więcej niż 10 zawodników. To dzięki temu wyścigowi w 2012 nawiązała się moja przyjaźń z Paweł Kuflikowski, który prowadzi Portal kolarski #mtbxcpl  i to dzięki niemu wszyscy fajni XCO są na bieżąco. Takie imprezy, które z rangi ogórka dorastają do rangi mistrzowskiej zawsze będą miały przewagę nad imprezami robionymi z wielką pompą, ponieważ są robione z pasji dla tego sportu, a wszyscy, którzy tworzą to wydarzenie nie robią tego dla pieniędzy tylko dla zawodników, którzy nie szczędzili ukłonów w stronę organizatorów. Moje zdanie jest takie: kolarstwo górskie musi być jeżdżone w górach, nie ma innej opcji.



Na koniec dodam tylko tyle, że dałem z siebie wszystko zajmując 17. miejsce. Pomimo wczesnej pory na trasie było sporo kibiców, którzy mocno dopingowali, a to daje mocnego kopa i zaginasz się do granic wytrzymałości. I w tym miejscu chciałbym podziękować wszystkim, którzy okrzykami zagrzewali mnie do walki. Świetnie było się spotkać z osobami, z którymi dawno się nie widziałem. Podziękowania jak zawsze dla Bartosz Bober Fotografia za mega foty, bo zawsze mnie ustrzeli w akcji i dla takich fot warto się męczyć, a ekipie Górale na Start podziękowania za to, że są i, że zgodnie z zasadą #bądżupartyróbcrosscoutry trzymają swój niepodrabialny klimat, a dla mnie  Mistrzostwa Polski MTB XC 2021 - Boguszów-Gorce to nadal kameralna impreza,  na której czułem się jak u siebie w domu i mam nadzieję, że za rok znów się tam spotkamy:) 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz