poniedziałek, 5 maja 2008

Skandia MTB Maraton- Szczawno Zdrój 03.05.2008

Każdy start to już rutyna. Niestety nie odczuwam przed startem uczucia euforii i pod denerwowania tak jak to było jeszcze kilka lat temu. Ale za to skupiam się na tym by iść maksymalnie do przodu.
Podobnie jak rok temu wybrałem dystans MINI- 25 km. Pewnie niektórych to rozbawi, ale taki dystans po prostu mi odpowiada. Życie pisze swoje scenariusze i tylko raz w tygodniu mam trening ok. 3h, więc na dystansie MEGA było by mi bardzo ciężko. Ale co ja się będę tłumaczył, jeżdżę taki dystans jaki mi pasuje i tyle.
Start- dosłownie kilka sekund po starcie pierwszych dwóch dystansów: MEGA i GIGA. Po chwili jechałem na 3 pozycji ( jeśli chodzi o Żary MTB Team). Ruszyłem dość spokojnie, kontrolując tempo. Gdy doszliśmy zawodników z pozostałych dystansów zrobiło się ciasno i tu zacząłem wyprzedzać „swoich zawodników”. Mój plan był prosty. Być pierwszym na mecie z ekipy Żary MTB Team.
Na rundzie rozbiegowej byłem drugi, tuż za Młodym Pająkiem, który w efektownym stylu pyknął mnie na zjeździe z góry Parkowej. Gdy po asfaltowym odcinku wjechaliśmy w teren zacząłem odrabiać do niego stratę i o dziwo doszedłem też Kiełbika który atakował GIGA. I tak nieźle pomykaliśmy aż do momentu kiedy zaliczyłem małą glebę na podjeździe. Nie wiem jak to mi wyszło, ale znalazłem się na ziemi. Gdy dojechałem do rozjazdu na MINI musiałem się zatrzymać i wyprostować kiere bo podczas upadku się przestawiła. Tym sposobem Młody Pająk znalazł się bliżej mnie, ale nadal byłem na pozycji lidera ( klubu).
Po rozjeździe trasa stała się dość uciążliwa, szczególnie błoto na polu i potężnie głębokie koleiny. Na kamienistych zjazdach odpuszczałem, by nie przytrafiła się przygoda z przed roku...
Gdy wjechaliśmy na zajebiaszczą łąkę odwróciłem się i ujrzałem lokomotywę Szekera z Bartuchem. Po ich sylwetkach można było wyczuć jedno: chcą mnie dojść na wszelką cenę. W tym momencie zwarłem swoje wszystkie siły i pomknąłem do mety. Zostało mi jakieś 5 km. Przede mną było dwóch kolesi z team podgórzyn, którym odpuściłem, mając nadzieje „zrobić” ich na rundzie XC. Niestety rozczarowałem się, bo rundy w tym roku nie było. Takim sposobem zająłem 22 miejsce open i 12 w elicie.

Film z przebiegu trasy moim okiem pod adresem:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz