poniedziałek, 23 lutego 2009

Sulechów Winter Edition 2009



Sezon już po raz trzeci rozpoczyna Sulechów wyścigiem zimowym. Przypomnę, że rok temu wyścig z nazwy był tylko zimowy, a tym razem był na prawdę zimowo. Śnieg, Śnieg i jeszcze raz Śnieg. No i o to w tym chodziło. Od razu nastawiłem się na dobrą zabawę i właśnie tak było.

Na start wybrałem się z Bartuchem i Jurasem, czyli dawną ekipą- czyli back to the roots. Podobnie jak rok temu wystartowałem na „zimówce”, a bardziej rowerem, którym na co dzień dojeżdżam do pracy- prawie wierną kopią s-worksa M5. Pamiętając gleby z 2006 roku postanowiłem nie jechać w butach/pedałach SPD. Wybrałem tradycyjne rozwiązanie.

Start- od początku ogień. Jedynie czego nie lubię w trasach sulechowskich to dojazdu do pętli...Ale cóż nie ma idealnych tras- nawet w Żarach... Na dojeździe do pętli czub ostro poszedł do przodu a ja jak zwykle zamykałem stawkę. Na jednej z prostych przednia opona wyrzuciła mnie w pole i takim sposobem Bartuch mnie wyprzedził. Resztę chłopaków widziałem przed sobą a po chwili minąłem Kiełbika, który stał na poboczu. Okazało się, że pękła mu sztyca... Podobnie jak ja startował na „zimówce”. Ja natomiast miałem problemy z oponami i tylną przerzutką z grupy deore, która mimowolnie zmieniała sobie biegi. Ale cóż, nie mogę zrzucać winy na sprzęt, ponieważ świadomie wybrałem gorszy rower. Po prostu wydaje mi się, że zabrakło mocy by dogonić czołówkę przede mną. Po drodze wykonałem jeszcze parę piruetów i dogoniłem Tofika na początku rundy. Wydaje mi się, że na zjazdach jeszcze jako tako się jechało, czy na lekkich podjazdach. Najgorzej jechało się po prostej. Przednie koło cały czas mi uciekało. Nie byłem sam w tej kwestii, bo poprzedzający mnie Tadziu w nowych barwach klubowych też wyczyniał ciekawe sztuczki przede mną. I tak parłem cały czas do przodu. Jakiś czas jechałem sam... Na końcówce pętli dogonił mnie Tofik z mojej ekipy Żary MTB Team i jechaliśmy razem. Na wysokości miejsca gdzie wyleciałem z drogi jadąc w przeciwną stronę zrobiłem to samo. Zaliczyłem piękny wjazd na pole. Tofik „zagrał” fair play i zaczekał na mnie i tak razem zdążaliśmy do mety.

Na mecie jak zwykle było sporo komentarzy i wrażeń z trasy.

Wyścig uważam za udany. Zająłem 3. miejsce w kategorii M3- MASTERS! Od tego sezonu będę reprezentował tę kategorię. Miejmy nadzieję, że to nie pierwsze i nie ostatnie pudło w tym sezonie. Jedynie open mogłem być wyżej te parę miejsc, teraz wiem na czym stoję, teraz tylko trzeba znaleźdź czas by realizować plany treningowe.

Jeszcze raz dzięki ekpie Sugro z kolejną udanę impreze.Sulechów Winter Edtion 2009 (3)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz