piątek, 24 lipca 2015

Mistrzostwa Polski MTB- jako kibic

Turbo doping!
Plany były inne, a życie napisało swój scenariusz. Na początku sezonu założenie było takie by ponownie stanąć na lini startu do wyścigu o koszulkę Mistrza Polski MTB w kategorii masters. Oczywiście nie liczyłbym się w stawce, ale sam udział w tej imprezie na dość wymagającej trasie daje impuls do działania i motywacje do treningów. Niestety z imprezy jako zawodnika wyeliminowała mnie kontuzja, ale to nie znaczy, że miałem się tam nie pojawić! To właśnie my zawodnicy jesteśmy też kibicami i powinniśmy się na wzajem wspierać, tzn. kibicować, dopingować, bo dokładnie my wiemy co zawodnik musi zrobić by ukończyć tak morderczy wyścig jakim jest XC!
Igor- kibic
Pomimo różnych przeciwności losu 19 lipca o 5 rano udaliśmy się w podróż do Sławna wraz z rodziną i kolegą Dragonem. Jedyne 450 km na szczęście minęło bardzo szybko. Pierwszym punktem naszej wizyty w Sławnie był wyścig dzieci, gdzie mój ośmioletni syn miał rywalizować z innymi dziećmi w kategorii klas I-III. Trasa, jaką mieli pokonać, była rundą rozbiegową dla innych kategorii. Nawet przy wyścigu dzieci był zachowany porządek. Każdy zawodnik został wyczytany na linię startu, nie było chaosu takiego jak w Żerkowie w 2013 gdzie była przepychanka. To samo również tyczyło się trasy. Szeroki start, selektywna trasa. Gdy Igor wystartował, a ja szybko przemieściłem się w stronę podjazdu, ale to tak szybko minęło, że zanim dobiegłem czołówka już była prawie na szczycie. Emocje były niesamowite, doping mój, żony, jak i PRO kibiców wyposażonych w piłę motorową, syrenę....Widać nawet można ostro dopingować dzieci i uwierzcie mi, to działa. Podjazd do mety nie był łatwy, a Igor dobrze się zagiął. W sumie zakończył wyścig na 6 lokacie. Jak dla mnie świetny wynik, biorąc pod uwagę, że wszyscy rywale będący przed nim byli starsi. Gdy emocje opadły udaliśmy sie na wyścig elity kobiet, a następnie mężczyzn. Tu kibicowaliśmy głównie naszym przyjaciołom z Żar reprezentujących MTB Silesia Rybnik, ale kolarstwo ma to do siebie, że dopinguje się ogólnie wszystkich.
Matuesz Pihulak MTB Silesia Rybnik

Przyznam się szczerze, że byłem na Mistrzostwach Polski po raz czwarty i była to najlepsza impreza gdzie zawodnicy walczyli o czempionat w naszym kraju. Z drugiej strony śmiem twierdzić, że bieganie po trasie w dodatku jeszcze z ręką w gipsie nie jest łatwe. To chyba bardziej męczy niż sam udział, ale czego się nie robi dla swoich idoli, trzeba ich wspierać!!! Pełni nadziei na jak najlepsze pozycje  naszych rodaków darliśmy się co sił w płucach....I to jest fajne...
Chłopaki się postarali, co okrążenie jechali wyżej. Ostatecznie Łukasz był 7 w ellicie, a Mati 4. w U23. Jak dla mnie rewelacja, bo trochę czuję się za to odpowiedzialny, ponieważ ponad 10 lat temu Łukasz i Mateusz wystartowali w wyścigu organizowanym przeze mnie w Żarach i tak już im zostało....

[GALERIA]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz