piątek, 5 maja 2017

XC Mala Skala

XC MALA SKALA
Wyścig w czeskiej Małej Skale mogę podsumować w dwóch słowach: skromnie i fajnie!
W Polsce takie imprezy zamierają, wypierane przez masowe, komercyjne cykle, które ciężko nazwać maratonami.
W Czechach natomiast jak ostatnio zauważłem cykl : Czeski Raj składa się z czterech maratonów, dwóch wyścigów XC, Peklo Severu (które polecam)  trzy maratony, dwa wyścigi XC, Heaven MTB Series- sześć maratonów, dwa wyścigi XC. Jest to jakieś rozwiązanie, które nie zabija cross-country.


Miejscówka w Małej Skale, położonej tuż za Libercem przypadła mi do gustu. Zaciszne miejsce z widokami na góry...czegóż chcieć więcej?

Na miejscu bez tłumów, aż wręcz pusto, ale później troszkę ludzi się zjawiło, a w tym również kolega Robert, który upodobał sobie również takie imprezy.
Po szybkich i tanich zapisach udaliśmy się na objazd trasy. w pierwszej chwili powiem szczerze, że byłem zniesmaczony przygotowaniem trasy, jednak później zmieniłem zdanie.
Trasa przypominała ŁYSOGÓRKI, ale jednak były odcinki bardziej techniczne. Po starcie następował długi podjazd, który od razu oddzielił czołówkę od reszty- czyli mnie. Jechałem w trzyosobowej grupie...Po pierwszym kółku jeden z zawodników odpadł, następne okrążenia pokonywaliśmy we dwójkę. Niestety na piątym (przedostatnim) okrążeniu najdłuższy podjazd okazał się kluczowym w naszej rozgrywce i niestety musiałem uznać wyższość przeciwnika. Na mecie zameldowałem się jako 13. zawodnik.
Jak wspominałem trasa była miła i przyjemna, chociaż wymagająca- 6 rund po 2,4 km, co dało blisko 600m w pionie.
Małżonka natomiast po  zakończonym wyścigu wyruszyła na trasę. Nie ścigała się ponieważ, problemy zdrowotne trochę namieszały i postanowiła sobie tylko przejechać treningowo trzy okrążenia.

I tak przy pięknej pogodzie spędziliśmy niedzielę na czeskiej ziemi. Jak się okazało w Żarach było o wiele zimniej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz