sobota, 25 lipca 2009

GRAND PRIX MTB Zielonej Góry # 3

Tym razem ścigaliśmy się w Drzonkowie. Trasa płaska z jednym lekkim wzniesieniem. Jednak piach w miarę sprawnie utrudniał jazdę i średnia nie wyniosła tak jak na poprzedniej edycji prawie 30 km/h. Dwie rudny po 16 km nie były najlepszym rozwiązaniem. Ale dałem radę pomimo "opóźnionego" startu. W sumie kolejne 3 miejsce w kategorii.

sobota, 18 lipca 2009

II wyścig o Puchar Prezesa Cyklosportu

18.07.2009 wystartowałem w Bolesławcu w II zawodach o Puchar Prezesa Cyklosportu . Organizatorzy przygotowali urozmaiconą trasę o pętli 4800 m, która zawierała zarówno sztywne podjazdy, szybkie single, zjazdy oraz odcinki płaskie...Jak to ostatnio bywa zająłem 3m.miejsce

niedziela, 21 czerwca 2009

Trening Świeradów Zdrój

W ostatni weekend wybraliśmy się dość sporą ekipą do Świeradowa Zdrój. Wybrałem jako trasę przejazdu kultowe trasy: Stóg Izerski, Orle, Samolot, Kopalnie Stanisława. Na początku pogoda była zachęcająca, poźniej jednak opady popsuły trochę klimat...Ale ogólnie było super. 70 km po malowniczych trasach Izerów to niezapomniane przeżycia.

niedziela, 7 czerwca 2009

Górale na Start Szczawno Zdrój


Bardzo lubię Szczawno więc z miłą chęcią wybrałem się na moją II edycję „górali”. Zaletą wyścigu XC jest to, że przed startem, można się zapoznać z trasą i potem spokojnie jechać...Trasa ułożona na typowe XC, góra-dół, czyli coś co lubię. Nie był to typowy „lang” ( i całe szczęście), ale jak dla mnie i tak wymagająca. Lekko padające deszcze spowodowały, że miejscami na korzeniach było naprawdę gorąco.

Start mojej kategorii z juniorami młodszymi. Runda rozbiegowa koło pijalni wód i atak do parku. Najbardziej męczący był podjazd koło wierzy- w sumie tak jak u nas w lesie. A potem już techniczne ścieżki. Od razu jechałem swoje, mastersów trzech mi odjechało, a ja walczyłem z juniorami... Było ok., młodzież umarła pod koniec wyścigu. W sumie wszystko było do wjechania, ale na 3 rundzie moja ekpia mnie zestresowała i musiałem podbiec po korzeniach.

Z rundy na rundy czułem jak wjeżdżam się w trasę. Powiem szczerze, że upajałaem się tą trasą! Oby więcej takich!

Wynik- hmm, czwarty w swojej kategorii, ale coś w wynikach nei widać więcej zawodników... chociaż na starcie było ich sporo.

Poniżej filmik... z pijalni wód z udziałem mojego syna- IGORA! Jemu również się podobało!!!

wtorek, 5 maja 2009

Powerade MTB Marathom Karpacz


Od 2006 nie wyjeżdżałem na weekend z noclegiem. Złożyło się na to wiele reczy. W końcu uadło się zaplanować wyjazd wspólnie z ekpią. Już na wstępie powiem, że było super.

Sam start potraktowałem bardziej treningowo niż z parciem na wynik. Po prostu miałem plan jechać z kolegą Adamem, któremu już dawno obiecałem, że będę z nim jechał na maratonie. A, że Adam jest trochę słabszy ode mnie na podjazdach więc miałem tylko za zadanie jechać za nim. No i tak było, ale nie do końca. Na początku trasy, gdzieś ok. 14 km coś mi zaczęło dzwonić w rowerze. Nie mogłem zlokalizować przyczyny podczas jazdy więc musiałem się zatrzymać, więc Adaś mi odjechał. Zanim zlokalizowałem dzwonienie, dogonili mnie team made boys. Przyczyną dziwnych odgłosów była przednia korba w której odkręciły się dwie śruby mocujące małą koronkę. Dokręciłem śruby i pojechałem dalej. Straciłem do Adama jakieś 5 min. Tak mi się wydaje. Na jednym z techninczych zjazdów zaliczyłem klasyczne OTB koło Jurasa, którego już dogoniłem. Złotego dogoniłem za Sosnówką. I coraz bardziej martwilem się, że nie dogonie Adama, z którym miałem w końcu jechać. Doszedłem go na 2 bufecie, po 1 h gonitwy. No i już jechałem relaksacyjnie trzymając koło koledze. W końcu doejchaliśmy na Homontową... Szczerze ciągnęła mi się. Przyspieszyłem trochę, a Adaś został w tyle, ja w miedzy czasie obmyłem twarz w strumieniu. Po chwili znów jechaliśmy razem. Do mety został nam tylko zjazd. Na zjazdach wykazywałem zdrowy rozsądek. Nawet dałem odjechać Adamowi. I tak na jedenj z chopek przed metą gp doszedełm. Podkręcając atmosfere w peletonie finiszowałem tuż za Adamem ze stratą jeden sekundy na: 230 miejscu open.

Po maratonie czas na regenaracje w gronie rodziny i ekpiy Alfa Wil Żary MTb Team. Na drugi dzień zroblilismy okrojoną rundę maratonu bez pocżątku i okolic Przesieki, w sumie lekko ponad 30 km, i w tym podjazd pod Chomontowa. A następnego dnia prawie cała trasa bez początku, bo trase zaczynaliśmy w Sososnówce. Ogólnie super pogoda, super wypad z familją.

sobota, 25 kwietnia 2009

MOON DUST RIDE

Czyli krótka zajawka o tym jak "trenujemy" nocą. Praca i obowiązki domowe zmuszają mnie i paru innych kolegów do jazdy wieczorem. Średnio 1- 2 h... Jedyny plus tego, że ruch na ulicach jest mniejszy i to, że mniej nocą wieje...