wtorek, 16 października 2007

Grand Prix MTB Zielona Góra # 7- finał

Tym razem na finałowej edycji czekały na nas dwie próby. Wyścig XC oraz I.T.T. czyli indywidualna jazda na czas. Nasz team jak zwykle podszedł do sprawy profesjonalnie… Trenażery, namiot… Ale mnie to osobiście w niczym nie pomogło…
Na linii startu w ostatniej edycji startowałem z połowy stawki. Ponieważ pierwszą 20 open wyczytali na początku, plus zawodników z Action Uniqa, Sernier Duval, którzy startowali gościnnie… Ja po 6 edycjach ( 4 startach ) zajmowałem 24 miejsce open i 12 w kategorii elita. Przed finałowym startem dokonałem pewnych kalkulacji i doszedłem do wniosku, że gdy ukończe wyścigi ( XC + I.T.T.) bez żadnych przygód zajmę 6 miejsce w generalce w katgeorii elita. Także jechałem nastawiony na wynik…
Start… Czołówka mi odjechała i jechałem swoje… z Bulinkiem…, który skończył swój wyścig ( 2 rundy ) przede mną. To i tak dobrze, że jechałem tuż za nim, bo na XC w Żarach i VII edycji GP był poza zasięgiem wzroku.
Na 3 rundzie zauważyłem Tadzia, którego pod koniec ostatniej czwartej rundy dogoniłem na ostatnim z podjazdów… I zaraz na technicznym zjeździe byłem przed nim… lecz po chwili Tadziu mi odjechał… jak TŻEWE… I finiszowałem sam…14 open, 7 w elicie… Identycznie jak na VI edycji. Rewelacyjnie pojechał Kiełbik- 3 open 2 M2


I.T.T.- po XC zrobiło się chłodno…. Długa przerwa spowodowała, że nie czułem się najlepiej przed startem… dobrze, że miałem ze sobą trenażer, który pozwolił mi kręcić w miejscu. Powiem szczerze, że bardzo się stresowałem tą próbą. Ale tuż po starcie poczułem jakbym miał nagi z kamienia…. I lipa… 2 km ciągnęły się niemiłosiernie. Osiągnałem czas 7:20, co dało mi 24 miejsce open…

W generalce byłem 6 w elicie, ale niestety. Nie doczekałem się nawet dyplomiku. Jak się później dowiedziałem, organizatorzy na rzecz nagrody za Vi miejsce postanowli dać po kurczaczku… No COMMENTS

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz