niedziela, 18 lipca 2010

IV MTB Łagów

Po krótkim urlopie nad morzem postanowiłem po powrocie na drugi dzień wystartować w IV MTB Łagów. Trasa była mi trochę znana z 2007 roku. Jedyne obawy związane z wyścigiem to przede wszystkim organizacja, jednak która okazała się troche lepsza niż w I edycji tejże imprezy.
Galeria

Trudność i dystans imprezy odpowiadała mi jak najbardziej ponieważ przez pięć dni robiłem zupełne nic. Po starcie ostrym który prowadził asfaltem jechało mi sie bardzo dobrze wśród najlepszych kolarzy woj. lubuskiego. Po sporym podjeździe udalo mi się nawet wyjść na czoło peletonu!
Jednak w "pierwszym" terenie za wioską Jemiołów lekko mnie przytkało i nie mogłem zupełnie kręcić, ale po chwili byłem już swój i zacząłem chwytać tempo. Wszyscy żarscy juniorzy byli już przede mną. Ale już miałem ich sylwetki w zasięgu wzroku. Najbardziej jednak- w sumie w zupełności- intereswali mnie rywale z M3. I tak jak zwykle bywa ciąłem się z Rafalem oraz Kamilem, który pocisnał z jednych podjazdów, zrobił przewagę i tym razem ja nie utrzymałem koła. W międzyczasie do walki wkroczył Mariusz z Ranta. Rafał odpadł, Mariusz ciągnął a Kamila już nie było prawie widać. Więc jedynym celem było jak najmniejsza strata do Kamila i pocisnąć na mecie być przed Mariuszem. Niestety trasa w zupełności do przejchania z blatu nie dawała możliwości by łatwo zgubić przeciwnika. Więc trzymałem koło przez końcowe kilometry i na ostatnim zjeździe zaatakowałem na zjeździe co dało mi 17 pozycje open i 8 w kat, M3 z czasem 00:49:33.

Ogólnie z wyścigu jestem zadowolony....więc nóżka kręci...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz