poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Niedziela MTB & szosa

Kolejna niedziela minęła pod znakiem rowerowania...Rano odwiedził mnie Adaś z Zielonej Góry. O 9:00 byliśmy już na żarskim Pucharze Świata. Adaś był zafascynowany naszą traską...Cóż jest co jechać, a poza tym wrażenia są iście pure MTB. Kręciliśmy się tam ponad 1 h. A ja przyznam się szczerze, że po zjeździe na 29erze po jednym z najtrudniejszych zjazdów w Zielonym Lesie stwierdziłem, że to samo jedzie. Nie trzeba hamować, a przeszkody pokonuje się jakoś płynniej...Jednak na podjeździe było ciut gorzej. Być może z racji innej geometrii i niżej ustawionego siodełka.
Po tych atrakcjach zaliczyliśmy Kunice...Najładniejszą okolicę jaką znam...Szczególnie w piękny, rześki poranek. Po 11 byliśmy w domu. Łącznie wyszło nam 30 km i 2 h jazdy...
Natomiast już o 13:00 z rodzinką i znajomymi wybraliśmy się na wypad do Kaltwasser, gdzie znajduje się park zabaw dla dzieci: Kinderspielpark. Ale co ma to wspólnego z rowerami? Otóż po tym jak Igor z ekipą się wybawił dosiadłem swojego Alleza i do domu wróciłem rowerem. Dystans jaki miałem do pokonania to dokładnie 52 km, co zajęło mi lekko ponad 1 h 30 min. Myślałem, że będzie ciężko zważywszy na poranny trening, jednak bardzo dobrze mi się jechało. Rodzina dopiero dogoniła mnie przed "granicą", a całą trasę pokonałem na rowerze do końca, bo plan był taki, że jeśli nie będę dawał rady wrzucam rower na dach i jadę autem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz