wtorek, 11 grudnia 2012

Podsumowanie sezonu 2012

GNS Boguszów Gorce
Łysogórki
Już nie pamiętam, który to z kolei  sezon...Niemniej jednak był pełen ciekawych wrażeń i chwil, które na zawsze pozostaną w mej pamięci. Przygotowania zacząłem blisko rok temu, od delikatnych treningów w domu na trenażerze by z początkiem 2012 zacząć właściwy trening. Jak to u mnie bywa z czasem jest ciężko, ale w styczniu z tego co pamiętam udało mi się wykręcić w 36 h na trenażerze...W lutym było tez podobnie z tym, że zaliczyłem  jeden czy dwa treningi outdoor na zimówce...W marcu zmieniło się wszystko.Po pierwsze była już tylko jazda na zewnątrz, a po drugie otrzymałem długo wyczekiwaną szosówkę. W marcu wykręciłem ok. 700 km na dworze. Większość treningów odbywałem po zmroku...zimnie i samotności, ale jakoś to mi nie przeszkadzało...
Pierwszy start miałem w połowie kwietnia...w I edycji  Górali na Start w Boguszowie Gorcach. Jechałem tam z pewną obawą czy sobie poradzę. Trasa była ciekawa i wymagająca, a przenikliwe zimno ostro dało popalić...Własnie tam pięć lat temu doznałem kontuzji, ale tym razem obyło się bez upadków. Boguszów Gorce rozpoczął dla mnie i dla Igora długi i wymagający sezon. Nie będę opisywał każdej imprezy z kolejna, ale napiszę krótko...Najwięcej frajdy dały mi imprezy z cyklu Górale na Start oraz porównywalny z nimi cykl niemieckich imprez MDC XC.  Trasy wymagające, ale dające  wiele satysfakcji...W szczególności w pamięci zapadła mi runda w Dreźnie. Nasi organizatorzy lokalnych cyklów powinni brać przykład jak robić udaną imprezę. Największym atutem Górali oraz MDC jest to,  że mogą tam startować dzieci. W "Góralach" można ścigać się od najmniejszego. Pomimo, że Igor startował w najmłodszej kategorii jego rywale nie byli z przypadku. Już na poziomie pięciolatków wywiązuje się świetna rywalizacja sportowa. Inni organizatorzy nie chcąc być z tyłu również przygotowują trasy dla najmłodszych, choćby na ŁYSOGÓRKACH dzieci mają możliwość ścigania się na kubusiowej pętli. Wspólnie z żoną i synem oraz ekipą trzykrotnie udało nam się wybrać na Singltreck pod Smrkiem w tym roku. Gdy Igor załapał w połowie roku jazdę bez bocznych kółek mięliśmy więcej możliwości. Te urokliwe miejsce przyciąga mnie już drugi rok z rzędu. Wspólnie z Igorem zaliczyliśmy wiele ciekawych wyjazdów w lekki teren...Świetnie mieć takiego partnera do jazdy...
wypad na Singla
Jednak nie wszystkie starty były udane. Kaczmarek Electric MTB w Sulechowie jechałem z defektem tylnej przerzutki...a w drugim moim starcie na Łysej Górze urwałem tylną przerzutkę. Natomiast w Grand Prix Zielonej Góry w Czerwieńsku posłuszeństwa odmówiły moje nogi...Całe szczęście na 15 startów była to tylko jedna wpadka tego rodzaju. Ogólnie większość wyścigów jechało mi się bardzo dobrze.
Jeśli chodzi o sprzęt to szosówka spisywała się znakomicie...Mycie, smarowanie i przekładnie łańcucha i na tym kończłyo się serwisowanie. Łącznie na Allezie wykręciłem 4500 km. Z górskim SPECem nie było już tak łatwo. Do wymiany poszła wspomniana tylna przerzutka. Nie mając wyboru tuz przed startem w Dreźnie zamontowałem XT w wersji Shadow. W czerwcu po kilku dobrych latach zmieniłem amora. Udało mi się wyrwać RS SID Team w wersji pod piwoty. Podczas ostatniej jazdy w sezonie obręcz ZTR 355 w tylnym kole skończyła się po prostu- przetrzymała całe dwa sezony. Łącznie na MTB wykręciłem ok. 1500 km.
W przyszłym sezonie w końcu przejdę na tarczę, ale o tym w osobnym poście.
Krótko mówiąc napiszę tak. Wyniki nie były oszałamiające, ale miałem radość z jazdy oraz motywację...i tego życzę sobie i innym w przyszłym sezonie...
O planach na 2013 niebawem...

P.S
Dziękuję mojej rodzince oraz Chłopakom -  z Żary MTB Team, e-isnstel.pl, Marek Konwa MTB Racing Team/Żary za wspólne wypady na zawody, treningi, wycieczki...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz