niedziela, 13 października 2013

Gubin MTB- końca sezonu nie widać

Pogoda wciąż dopisuje więc dziś nie mając kompanów do jazdy w Żarach postanowiłem w końcu wybrać się do kolegi Zbyszka do Gubina. Wyjazd ten był odwlekany dobre kilka lat, bo to Zbyszek raczy mnie częściej odwiedzać niż ja jego, chociaż na początku sezonu mieliśmy przyjemność razem śmigać w okolicach Schlaubetal w Niemczech. U Zbyszka zjawiłem się punktualnie. Po pierwszych obrotach korby temperatura oscylowała w okolicach 10'C na, ale wiedząc, że Zbyszek przygotuje same smaczki ubrałem się dość lekko, przez co na początku nie czułem komfortu termicznego. Od razu ruszyliśmy na stronę niemiecką. Daleko nie mieliśmy, ponieważ Zbyszek mieszka tuż przy Nysie. Początkowy etap trasy był  płaski, ale tuż za wioską
Kaltenborn zaczęły się wzgórza Kaltenborner Berge, gdzie poczułem, że nie będzie łatwo. Mnóstwo postępujących po sobie podjazdów o bardzo mocnym nachyleniu.
Niestety, długo nie nacieszyliśmy się tymi  interwałami, ponieważ Zbyszek na jednym z szybkich zjazdów popuścił wodze fantazji na swoim Epicu zostawiając mnie z tyłu, by po chwili zrobić klasyczne OTB. Zbyszek wyszedł cało, lecz przednie koło w rowerze nie. Kolega ze stoickim spokojem wypiął koło i zaczął je prostować techniką "na pieńku" co okazało się całkiem efektownym sposobem, bo z początku koło nie przypominało owalu, ale chwilę po użyciu w/w techniki koło nadawało się do jazdy. Zbyszek mając spore zaplecze rowerowe postanowił, że wrócimy do domu by zmienić rower. Tym razem wybór padł na Stump'iego, a celem naszej przejażdżki były tereny na Wzniesieniach Gubińskich na których miałem przyjemność się ścigać na koniec 2009 roku oraz początek 2010. Trasy dość ciekawe, jednak z dużą ilością piachu, ale w miłym towarzystwie miało to drugorzędne znaczenie. Łącznie zrobiliśmy ponad 30 km. Po dotarciu do miasta na koniec wizyty pozostawiłem sobie za cel podjęcie 4. geocache'y. Trzy z zaplanowanych padły moim łupem. I tak minął mi niedzielny poranek. Po godzinie jazdy dotarłem do domu, gdzie zaraz po obiedzie wybraliśmy się z rodzina do pobliskich Kunic na stawy, a później do Zielonego Lasu na spacer.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz