niedziela, 27 października 2013

Jesienne MTB cd...

Nie ma co! Pogoda nas rozpieszcza i przy takich warunkach, aż żal nie jeździć, więc umówiliśmy się o 10:00 na Leśnej. Do składu miał  dołączyć Zbyszek z Gubina, jednak poranny deszcz pokrzyżował plany. Gdy wyjeżdżaliśmy z pod bloku przed umówioną godziną wraz z Bartuchem, Maćkiem i Kiełbikem nawet mocno siąpiło. Meteo mówiło, że powinno być dobrze. Gdy dojechaliśmy na miejsce zbiórki dołączył do nas nowy kolega a po chwili Marcinos oraz Pająk. Plan na dziś był taki, by zaliczyć bardziej lajtowe odcinki, niekoniecznie w Zielonym Lesie.
Tam właśnie zaczęliśmy, by następnie dojechać do Łazowa. Tam już zaczęło się przejaśniać, a po chwili wyszło słońce, co spowodowało, że mój licznik pokazywał momentami 18,5'C!!! Z Łaz udaliśmy się maratonowymi odcinkami do Mirostowic Górnych. Po krótkiej jeździe asfaltem skręciliśmy w las w stronę autostrady. Poranny deszcz spowodował, że było dość mokro, a przy tym wesoło. Mniej więcej na 25 km Marcionos złapał  gumę i włożyliśmy dętkę z 29-ra do 26 :). Przed dojazdem do Mirostowic Dolnych Bartuch wraz z nowym kolegą opuścili nas. A nam zostały do zaliczenia jeszcze Kunice. Rundki w Kunicach zawsze są ciekawe. Z Kunic tradycyjnie już wróciliśmy przez Zielony Las z podjazdem pod Basztę- (wieża widokowa). Tam dałem z siebie wszystko, z resztą wszyscy inni też. Postanowiliśmy, że będzie to już finał. Prosto główną drogą udaliśmy się w kierunku Leśnej, bez zaliczania rundy XCO. Całe szczęście, że po drodze mamy myjkę, bo rowery jak i my były nieźle ubłocone!
Po obiedzie zebraliśmy się szybko z rodziną i korzystając z pięknego popołudnia wybraliśmy się na przejażdżkę do Zielonego Lasu rowerami. Zaliczyliśmy niebieski i czarny szlak.
Oby taka pogoda była jak najdłużej!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz