czwartek, 12 października 2017

Sezon MTB 2017

Zabawę w XCO w 2017 uznaję za zakończoną! Mam wrażenie, że z roku na rok wiosna i lato strasznie szybko mijają, a tak na prawdę od pierwszego startu w XC minęło już ponad pół roku. Sezon startowy tradycyjnie zacząłem w Niemczech  w Bautzen, gdzie trasa na początek ścigania jest idealna. Jechało mi się tam bardzo dobrze, warunki były sprzyjające. Ogólnie rzecz biorąc mogę napisać krótko: w tym roku ściganie miało czeski charakter. Na 11 startów sześć zaliczyłem u południowych sąsiadów, w tym jeden start w Pucharze Czech. Oczywiście tam zaliczałem tyły, ale frajda z tras oraz atmosfera jest jedyna w swoim rodzaju. W Polsce wybrałem tylko trzy miejscówki: Pniewy i dwie edycje Górali na Start (Wałbrzych i Boguszów Gorce), były to jednocześnie wyścigi wchodzące w skład Pucharu Polski Masters MTB XCO, gdzie zaledwie po trzech edycjach uplasowałem się na 5. miejscu w kat. Masters I. Start w Mistrzostwach Polski pominę bo opisywałem go tu.

Jednym słowem bawiłęm się dobrze, biorąc pod uwagę moje ograniczenie fizyczne (ten kto mnie dobrze zna wie o czym mowa)to mogę z siebie być bardzo zadowolony, a na większości tras rywalizowałem z moim bezpośrednim rywalem Tedzikiem. W Pniewach, gdzie zaliczyłem swój najdłuższy wyścig w sezonie 1:20h (czas elity) straciłem do niego zaledwie 30sek.
Najciekawszą trasą dla mnie w sezonie 2017 była runda w Vansdrofie (Peklo Severu), niestety najsłabszą: Warszawa (Mistrzostwa Polski).
Najlepiej jechało mi się w Pniewach, natomiast najgorzej w Wałbrzychu, gdzie odczuwałem chyba jeszcze skutki kontuzji spowodowanej upadkiem w Zielonym Lesie.
Ogólnie cieszy mnie fakt, że na większości wyścigów moja żona również brała udział i ścigała się ze swoimi rywalkami, których najwięcej ma w Czechach, z tą różnicą, że Kasia z każdej imprezy wraca z medalem,  a to cieszy. Wiem ile to ją kosztowało wysiłku oraz cierpliwości, bo małżonka bo ponad 10 latach przerwy kończy swój drugi sezon wyścigowy.
Jednym słowem podsumowania mogę napisać tyle, że był to fajny rok, w sumie bez fajerwerków, wiem na co mam zwrócić uwagę w przyszłym sezonie i na czym się koncentrować.
Jest tylko jedna rzecz. która  mnie zasmuciła.  Otóż jakiś czas temu pojawił się w głowie pomysł ukazania, faktu, że XC jest dla wszystkich i każdy może spróbować swoich sił w tej pięknej odmianie kolarstwa, ale niestety myślę, że poniosłem w tej kwestii porażkę, bo w sumie nikt. kogo namawiałem nie wziął udziału w żadnej imprezie. Nie będę tu przytaczał argumentów, bo te są dla wręcz dla mnie śmieszne, ale ja jak to ja będę dalej uparty i będę jeździł cross-country, a tym czasem już za dwa tygodnie zaczynam starty w przełaju!!!!

Sezon 2017 w pigułce


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz