niedziela, 30 maja 2010

3...2...1... Grand Prix Zielonej Góry czas zacząć...

Pocztą pantoflową dotarła do mnie wiadomość, że trasa będzie wymagająca...Co bardzo mnie uciszyło. I taka też była...Runda była prawie, że identyczna jak w sezonie 2008 w ostatniej edycji, a miłe wspomnienia z tamtej imprezy wzbudziły we mnie poztywne emocje i odrazu nastawiłem się dobrze do wyścigu, a to przecież jest najważniejsze...
Lubię rywalizację na "swoim" podwórku, gdzie mogę ciągle porównywać się do tych samych rywali, jest wtedy możliwość odniesienia się do wyników.

Na wyścig wybrałem się z Tedzikiem i Dragonem. To jak na razie z nimi najwięcej trenuje. Niestety Dragon SRS nie mógł wystartować z przyczyn formalnych. Po szybkich zapisach i przebraniu się szybko ruszyliśmy na rundę by ocenić skalę jej trudności. Po ponad dwóch sezonach ścigania się na Ochli oraz kilku współnch trenigach z Adasiem przyznam szczerze, że tamtejsze ścieżki nie są tajemnicą dla mnie. Konfiguracja pierwszej edycji GP bardzo przypadła mi do gustu jak już wcześniej wspominałem. Dość długie podjazdy, przeplatane krótszymi, lecz stromszymi odcinakmi, dość ciekawe sigle to co lubię najbardziej.

3.2.1. start! Z trzeciego rzędu od razu złapałem swój rytm i jechałem swoje. Muszę przyznać, że chyba dopiero w tym sezonie rogryzłem jak na należy dobrze rozegrać początek wyścigu, być może ma na to wpływ to, iż ścigam się mniej więcej z tymi samymi ludźmi.

Niestety dokładnego przebiegu rywalizacji nie pamiętam, lecz mogę napisać szczerze, że jechało mi się na prawdę dobrze. Trzymałem równe tempo. Tym razem Tedzik nie był w dobrej dyspozycji i nie utrzymał mi koła, by jechać drużynowo. Jednym z ciekawszych podjazdów była tzw. ściana płaczu,gdzie większość ludzi butowała a ja jechalem- w sumie na 2 rundach z 4. Widziałem całyczas w zasięgu wzroku Rafala Celucha, jednak zabrakło i tym razemby go dojść...Ale udało mi się wyprzedzić Speedka- podobnie jak na wspomnianej edycji GP ZG w 2008. Reszta stawki z M3 jest poza zasięgiem. Sześciu zawodników z TOP TEN to moi rywale- Mastersi. Rewelacyjnie pojechał jak zwykle Kiełbik, a Olaf jeden z młodszych czlonków mojego klubu jak dlamnie okazał się objawieniem sezonu- na 2rundzie poszedł jak strzała, jednak brak wytzrymalości i doświadczenia u tak młodej osoby zaowocowała 5 minutową stratą na mecie do mnie. Niemniej chłopak ma potencjał i oby się rozwijał....

A ja skończyłem wyścina 17 pozycji open i 9 wM3...


Grand Prix MTB Zielonej Góry # 1

Komentarze (0)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz