Poniżej przedstawiam planowany kalendarz startów na 2010 rok. Niestety nie zacznę sezonu od
Puszczykowa - THULE CUP jak rok temu, ponieważ termin mi nie pasuje. Sezon ścigania zacznę
wyścigiem w Gubinie.
W sezonie 2010 skupie się głównie na GP MTB Lubuskiego, będę starał się tam wywalczyć w
generalce jak najwyższą lokatę, a najważniejszy start to tradycyjnie Żary XC 2010.
1.
25.04.2010 – Grand Prix MTB Lubuskiego - Gubin
2.
01.05.2010 – Power MTB – Karpacz
3.
16.05.2010 - Grand Prix MTB Lubuskiego – Sulechów
4.
30.05.2010 - Grand Prix MTB Lubuskiego – Zielona Góra
5.
05.06.2010- Górale na start- Szczawno Zdrój
6.
13.06.2010- II wyścig Dla dzieci i Młodzieży- Żary KIDS POWER XC
7.
19-20.06.2010 - Heavy 24h MTB- Chemnitz- Niemcy
8.
27.06.2010 - Grand Prix MTB Lubuskiego – Zielona Góra
9.
18.07.2010 – Grand Prix MTB Lubuskiego – Łagów
10.
25.07.2010 - Grand Prix MTB Lubuskiego – Krosno Odrzańskie
Podsumowując luty mogę powiedzieć, że jestem zadowolony. Założony trening wykonałem ponad normę- 103 %. Sniegi ustąpiły i w ostatnim tygodniu lutego nawet razy pokonałem trasę Żary-Przewóz-Żary. Raz wyjechałem już o tradycyjnej jak dla mnie 20;30.
Na treningach teamowych towarzystwo jak zwykle się rwie do przodu, jednak ja jadę stanowczo nie przekraczając- 160HR max. Jeszcze przyjdzie czas na ataki. Miejmy nadzieję, że marzec będzie obfitował w lepszą pogodę. A niebawem przedstawię szczegółową specyfikację roweru na 2010.
Niestety, podobnie jak rok temu nie udało mi się wykonać planu treningowego na miesiąc styczeń. Obowiązki domowe, czy też praca umożliwiła na wykonanie go jedynie w 88,33%...Być może w lutym uda się to nadrobić, ale wszystko od tego czy będę miał na tyle w sobie motywacji. Nie ukrywam, że treningi na trenażerze są potwornie nudne, jedynie ich zaletą jest to, że można przeprowadzić je w miarę dobrze, tzn. skupić się na tętnie czy kadencji, nie zważając na warunki drogowe czy pogodowe.
W minioną środę -18.11.2009 już po raz trzeci mój klub zorganizował podsumowanie sezonu z udziałem sponsorów, władz miasta oraz patronów medialnych. O tym co tam się wydarzyło, można przeczytać na stronie portalu zary.info.
A moje podsumowanie będzie krótkie i na temat. Nie było najgorzej, ale mogło być lepiej. Większość treningów wykonałem praktycznie po zmroku, ale czasami nawet udało się wykręcić 100 km.
Szczyt formy na pewno miałem na przełomie czerwca/lipca, wtedy wykonywałem najdłuższe treningi ze wzmożoną intensywnością. W sumie zaliczyłem 13 wyścigów, w tym tylko jeden maraton- w Karpaczu. Jak zwykle najcięższym wyścigiem był dla mnie Żary XC 2009, gdzie bardzo chciałem wygrać. Ale nie wyszło, zająłem 2 miejsce. W tym roku zmieniłem kategorię wiekową na masters. Efektem tego było, że na wspomniane 13 startów, 7 było na pudle-2,3 miejsce. Od stycznia zaczynam treningi...A o planach na sezon 2010 niebawem.
O tym, że w Gubinie odbędzie się wyścig MTB wiedziałem już rok temu z tajnych źródeł.
Październik to tradycyjnie dla mnie już czas na zakończenie sezonu. W tym roku nasz team zrezygnował z organizacji wyścigu w ŁAZ, który tradycyjnie kończył sezon MTB w regionie. Dlatego też postanowiłem wystartować w I wyścigu MTB Gubin o Puchar burmistrza. Pomimo niezbyt ciekawej pogody- 5’c + deszcz udało nam się zorganizować sporą ekipę: ja, Tofik, MarcinOoZZ, Fast Przemo, Denver, Mlody_pajak oraz Kicia:P.
Po przyjeździe na miejsce imprezy zastaliśmy mały chaos organizacyjny w prowizorycznym biurze zawodów. Jednak patrzyłem na to z przymrużeniem oka, bo po pierwsze nie jest to impreza komercyjna, a po drugie za tym wszystkim można powiedzieć, że stał jeden nastolatek, który miał do dyspozycji niewiasty, które nie miał o takich rzeczach zielonego pojęcia.
Po odebraniu mojego szczęśliwego numerka- 301 pojechałem na objazd rundy, która liczyła ok. 6,00km , ale niestety po ok. 10 minutach jazdy bo tyle miałem na moim „tacho” się zgubiłem i wróciłem na start/mete. Trasę oceniłem na lekką... Trochę pod górkę...troche piachu i that’s it...
Zaplanowany start o godzinie 12 lekko się przesuwał, dlatego też siedzieliśmy w aucie bo nieźle lało...
START opóźnił się o ok. 20 min. Lekko już zmarzłem. Gdy już ruszyliśmy trzymałem się grupy.. Czubek nam odjechał, a ja walczyłem z 3 zawodnikami.
Po pierwszej rundzie stwierdziłem już, że trasa nie jest łatwa... I wiedziałem, że będzie bardzo ciężko...
Trasa piaszysta, z wąskimi singletrackami, i z trzema mocniejszymi podjazdami. Na najwyższym pkt. 107m npm piękna panorama ...
I tak na 3 rundzie moi rywale mi odjechali... Po prostu bateria padła... 3 rundy przejechałem w 1 h, a 2 następne w kolejną...Strasznie osłabłem, nie wiem czy z zimna, czy z braku kondycji... Po prostu marzyłem już by dojechać do mety... Ale nie byłem sam... Na piątej rudzie dogoniłem MarcinOoZZa... Nie myślałem, że można jechać jeszcze wolniej... A jednak... Tyle tylko, że MarcinOoZZ nie znał właściwej ilości okrążeń- myślał, że ma 3 a jednak 5...Marcin jechał tak wolno, że ja jadąc tak jakby zaraz babcia z endoprtezami po wylewie mogła mnie wyprzedzić, minąłem go jak TGV!!!! To lekko podniosło mnie na duchu, że nie jestem sam.....
Do mety dojechałem zmęczony jak nigdy. Nie doceniłem trudności trasy... W sumie 5 miejsce na 10 w M3, open 10. O dziwo w pierwszej dziesiątce było 8 zawodników z kategorii masters I i starsi....
Poniżej link do filmu... Za rok na pewno jeśli czas i zdrowie pozwoli się tam zjawię, by odegrać się na tej trasie i poprawić czas jazdy...Pełne wyniki na stronie organizatora: GUBIN MTB.
Z ekipy było nas tylko trzech: ja, Tofik i Złoty. Gdy tylko się zapisaliśmy ruszyliśmy objechać rundę, ktora na prawdę nie jest łatwa, szczególnie atakowanie ostatnie 2 km po stoku... I takim to sposobem ledwo zdarzyliśmy na start.
Po starcie byłem gdzies w połowie stawki, po krótkiej rundzie rozbiegowej przesunąłem sie lekko do przodu. Tofika miałem w zasięgu wzroku, jednak na zdjazach był sporo szybszy i mi uciekł...Jednak gdy zaczęła się wspinaczka pod górę nadrobiłem trochę...W momencie wjechania na łączkę już siedziałem tofikowi na kole i tak wiozłem się do końca rundy prawie. W momencie zbliżania się do konca pierwszej rundy lekko przyspieszyłem i zrobiłem lekką przewagę nad Tofikiem. I tak sytuacja wyglądała do końca wyścigu. Wyścig ukonczyłem na 7 pozycji a Tofik na 8. Hubert nie ukończył zmagań.
Start swój oceniam nawet dobrze, bo po prawie dwutygodniowej walce z przeziębieniem nie było źle.
Po wyścigu rozkoszowaliśmy się z żoną i synkiem piękną pogodą i widokami. Na pewno tam wrócę w przyszłym sezonie.
Tym razem ścigaliśmy się w Drzonkowie. Trasa płaska z jednym lekkim wzniesieniem. Jednak piach w miarę sprawnie utrudniał jazdę i średnia nie wyniosła tak jak na poprzedniej edycji prawie 30 km/h. Dwie rudny po 16 km nie były najlepszym rozwiązaniem. Ale dałem radę pomimo "opóźnionego" startu. W sumie kolejne 3 miejsce w kategorii.
18.07.2009 wystartowałem w Bolesławcu w II zawodach o Puchar Prezesa Cyklosportu . Organizatorzy przygotowali urozmaiconą trasę o pętli 4800 m, która zawierała zarówno sztywne podjazdy, szybkie single, zjazdy oraz odcinki płaskie...Jak to ostatnio bywa zająłem 3m.miejsce