niedziela, 26 grudnia 2010
Święta, święta i po świętach...Planowany kalendarz startów na 2011
sobota, 11 grudnia 2010
Wygrana:)
Nigdy nie miałem szczęścia w jakichkolwiek konkursach. A tu proszę... w konkursie redakcji portalu http://bikeworld.pl wygrałem nie lada prezent: pancerze renomowanej firmy GORE. Konkurs polegał na tym, by dodawać sensowne komentarze do artykulów w miesiącu listopadzie... no i się udało. Wylosowano 9 szczęśliwców z pośród 250 komentujących.
piątek, 10 grudnia 2010
poniedziałek, 29 listopada 2010
The best of Igor 2010
Igor jak każdy szanujący się zawodnik posiada w swoim albumie ciekawe fotki.Zapraszam do oglądnięcia kompilacji zdjęć!
środa, 24 listopada 2010
Pierwszy trening...
Dziś z rana postanowiłem, że dziś wsiądę na godzinkę na trenażer. Nie chcę już szlifować jakoś formy, ale chcę pokręcić delikatnie...I tak też było. 1 h- średni puls w granicach 65% HR MAX. Po prostu chcę się psychicznie przygotować do dłuższych treningów... Jak na początek nie było źle:)
piątek, 19 listopada 2010
Light food...
I jak co piątek, przyszła kolej na light food- ulubioną moją sałatkę z sosem francuskim, pomidorkiem, rzodkiewką, papryczką...Palce lizać!POLECAM!
wtorek, 16 listopada 2010
Siłownia
Dziś byłem wraz z Tedzikiem już szósty raz na siłowni. Skupiamy się głównie na górnych partiach mięśni: brzuch, plecy, ręce- tak zaniedbywane w okresie startowym. Używamy małych obciążeń żeby nie doprowadzić do zbytnich zakwaszeń mięśni, ale za to wiele powtórzeń. Ogólnie uważam te treningi za dość przyjemne, jednakże z utęsknieniem czekam na trenażer:)
poniedziałek, 15 listopada 2010
Początek...
No i zaczynamy od początku...Przede mną najgorszy okres w sezonie czyli przygotowania do przyszłego sezonu. Z drugiej strony ma on coś w sobie, ponieważ okres ten ma to do siebie, że można trochę pomarzyć i zaplanować nowe wyzwania...
O tym wkrótce...
O tym wkrótce...
niedziela, 14 listopada 2010
Trening- 14.11.2010
W ostatnią niedziele- 14.11.2010, na treningu stawiło się 6 osób (Krzysztof Woliński,Krzysztof Szczotka, Bartłomiej Żołądkowski, Zdzisław Pihulak, Marcin Grochalski i Olaf Małek) dołączył do klubowiczów również Łukasz Pihulak.Pogoda była iście wiosenna. W końcu udało nam się zeksplorować południową część lasu -od Mirostowic do Jankowej Żagańskiej, od "Mini Samolotu", przez "Wichrowe Wzgórze" do Sinej.
Ujechałem sie na maxa... Oby więcej takich jazdek...
W sumie 3,5h jazdy...
poniedziałek, 4 października 2010
Podsumowanie sezonu 2010 :)
Podsumowanie sezonu 2010.
Przed każdym sezonem człowiek, a w zasadzie ja jestem pełen optymizmu i nadziei, że to właśnie ten sezon będzie obfitował w jak najlepsze wyniki i poziom wytrenowania czyli jednym słowem mówiąc w formę!!!!
Od początku.
Przygotowania zacząłem w listopadzie, gdzie zacząłem regularnie chodzić na siłownię, tak aby nie siedzieć bezczynnie w domu wieczorami. Skupiałem się głównie na górnych partiach mięśni, które jak wiadomo u kolarzy są najmniej rozwinięte (np. u mnie).Siłownię zakończyłem pod koniec grudnia, ponieważ już czasami wsiadałem na trenażer. I tak od 02.01.2010 zacząłem ostro kręcić w domu. Średni trening to 30h/m-c. Może nie za dużo, ale jak na czas który dysponuje myślę, że to dość sporo.
W połowie marca odbyłem pierwsze treningi out door na szosie i to w dodatku wieczorem. Nie zapomnę pierwszej jazdy na Przewóz z Tedzikiem: temperatura ok. 5’C, w drodze powrotnej pod wiatr z deszczem i śniegiem...Ale jak powiadają co Cię nie zabije to Cię wzmocni.
I tak sezon ścigania rozpocząłem dość późno ( w 2009 w pod koniec marca ) a tu pod koniec kwietnia w Gubinie. Start ten mogę zaliczyć do udanych. Nie będę się rozpisywał co i jak na jakim wyścigu bo przecież w każdej relacji pisałem o tym.
Cały sezon przetrenowałem praktycznie wieczorami. Wyjeżdżałem 2 –3 razy w tygodniu o 20:40 w 99% z Tedzikiem i Dragonem. Pod koniec sezonu Dragon się opuścił. Niestety było mało czasu na treningi w terenie. No ale cóż. Z podliczeń Tedzika wynika, że zrobiliśmy ok. 6000 km. Sporo. Dystans treningu rzadko spadał poniżej 50 km, bywały dni, że waliliśmy po 60-70, a nawet i 100 km nocą.
Raz za dnia udaliśmy się nawet do Goerlitz pokonując dystans 140 km w 4:45 h, co dało nam średnią 30km/h.
Najlepszym wyścigiem był chyba start w II edycji GP Zielonej Góry, gdzie pomimo małego defektu doszedłem uciekającą mi grupę i jeszcze na mecie byłem przed moimi rywalami. Natomiast najsłabszymi startami był wyścig w Krośnie i Żary XC. No ale pozostałe 10 mogę uznać za udane. W szczególności ciekawie było na 24h w Niemczech, gdzie po prostu dawałem z siebie wszystko.
Na początku sezonu warto mieć jakiś plan i realizować go, wtedy łatwiej się trenuje gdy przychodzi moment słabości. Moim celem była jak najwyższa lokata w Grand Prix Lubuskiego MTB. Do końcowej klasyfikacji brane było siedem najlepszych startów z 10 edycji, jednakże warto było jechać wszystkie 10 by zdobyć więcej punktów w szybszych wyścigach. W sumie zająłem 4 miejsce w klasyfikacji generalnej wśród mężczyzn 31-40 lat, oraz 10 open, na blisko 400 zawodników, także mogę być zadowolony.
Jak to czasami bywa sezon można zakończyć bez szlifów, jednak mi się nie udało i miałem między lądowanie w Szklarskiej Porębie.
Sprzęt mnie nie zawodził, jedynie jedna guma ( drut w oponie) i tak bez problemowo. Jednak w przyszłym sezonie zawitają nowe obręcze, blat oraz może parę nowych gadżetów śrubkowych.
Podsumowując z nową nadzieją w nowy sezon wystartuję z początkeim stycznia, a tym czasem jak pogoda pozwoli przejadę się do lasu.
A i jeszcze jedno. Chciałbym tu oficjalnie podziękować moim trening partnerom, a w szczególności Tedzikowi, którzy motywowali mnie do mocnych treningów. Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie również będę miał z kim trenować w nocy!
Przed każdym sezonem człowiek, a w zasadzie ja jestem pełen optymizmu i nadziei, że to właśnie ten sezon będzie obfitował w jak najlepsze wyniki i poziom wytrenowania czyli jednym słowem mówiąc w formę!!!!
Od początku.
Przygotowania zacząłem w listopadzie, gdzie zacząłem regularnie chodzić na siłownię, tak aby nie siedzieć bezczynnie w domu wieczorami. Skupiałem się głównie na górnych partiach mięśni, które jak wiadomo u kolarzy są najmniej rozwinięte (np. u mnie).Siłownię zakończyłem pod koniec grudnia, ponieważ już czasami wsiadałem na trenażer. I tak od 02.01.2010 zacząłem ostro kręcić w domu. Średni trening to 30h/m-c. Może nie za dużo, ale jak na czas który dysponuje myślę, że to dość sporo.
W połowie marca odbyłem pierwsze treningi out door na szosie i to w dodatku wieczorem. Nie zapomnę pierwszej jazdy na Przewóz z Tedzikiem: temperatura ok. 5’C, w drodze powrotnej pod wiatr z deszczem i śniegiem...Ale jak powiadają co Cię nie zabije to Cię wzmocni.
I tak sezon ścigania rozpocząłem dość późno ( w 2009 w pod koniec marca ) a tu pod koniec kwietnia w Gubinie. Start ten mogę zaliczyć do udanych. Nie będę się rozpisywał co i jak na jakim wyścigu bo przecież w każdej relacji pisałem o tym.
Cały sezon przetrenowałem praktycznie wieczorami. Wyjeżdżałem 2 –3 razy w tygodniu o 20:40 w 99% z Tedzikiem i Dragonem. Pod koniec sezonu Dragon się opuścił. Niestety było mało czasu na treningi w terenie. No ale cóż. Z podliczeń Tedzika wynika, że zrobiliśmy ok. 6000 km. Sporo. Dystans treningu rzadko spadał poniżej 50 km, bywały dni, że waliliśmy po 60-70, a nawet i 100 km nocą.
Raz za dnia udaliśmy się nawet do Goerlitz pokonując dystans 140 km w 4:45 h, co dało nam średnią 30km/h.
Najlepszym wyścigiem był chyba start w II edycji GP Zielonej Góry, gdzie pomimo małego defektu doszedłem uciekającą mi grupę i jeszcze na mecie byłem przed moimi rywalami. Natomiast najsłabszymi startami był wyścig w Krośnie i Żary XC. No ale pozostałe 10 mogę uznać za udane. W szczególności ciekawie było na 24h w Niemczech, gdzie po prostu dawałem z siebie wszystko.
Na początku sezonu warto mieć jakiś plan i realizować go, wtedy łatwiej się trenuje gdy przychodzi moment słabości. Moim celem była jak najwyższa lokata w Grand Prix Lubuskiego MTB. Do końcowej klasyfikacji brane było siedem najlepszych startów z 10 edycji, jednakże warto było jechać wszystkie 10 by zdobyć więcej punktów w szybszych wyścigach. W sumie zająłem 4 miejsce w klasyfikacji generalnej wśród mężczyzn 31-40 lat, oraz 10 open, na blisko 400 zawodników, także mogę być zadowolony.
Jak to czasami bywa sezon można zakończyć bez szlifów, jednak mi się nie udało i miałem między lądowanie w Szklarskiej Porębie.
Sprzęt mnie nie zawodził, jedynie jedna guma ( drut w oponie) i tak bez problemowo. Jednak w przyszłym sezonie zawitają nowe obręcze, blat oraz może parę nowych gadżetów śrubkowych.
Podsumowując z nową nadzieją w nowy sezon wystartuję z początkeim stycznia, a tym czasem jak pogoda pozwoli przejadę się do lasu.
A i jeszcze jedno. Chciałbym tu oficjalnie podziękować moim trening partnerom, a w szczególności Tedzikowi, którzy motywowali mnie do mocnych treningów. Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie również będę miał z kim trenować w nocy!
Subskrybuj:
Posty (Atom)