niedziela, 26 grudnia 2010

Święta, święta i po świętach...Planowany kalendarz startów na 2011

Święta spędziłem na totalnym nie róbstwie... Wskaźnik wagi pokazał 80 kg, podobnie jak rok temu więc trzeba zabrać się ostro do roboty. Pierwszy start zaplanowałem na początek kwietnia, także mam 4 miesiące by zejść przynajmniej do 72 kg:) Plany jak zwykle ambitne, aczkolwiek powinienem dać radę. Na najbliższą środę planuję wspólny trening z Tedzikiem- 2h. Jedynie co udało mi się zrobić w te święta to zaplanować starty. W sezonie 2011 podobnie jak w poprzednim sezonie będę skupiał się na startach w Lubuskim Grand Prix MTB. W planach - wyjazd do Włoch na SympaTex Bike Festiwali start w maratonie. Czas pokaże czy uda się to zrealizować. W przyszłym sezonie pragnę również z moją drużyną wystartować w wyścigu 24 h. Jeszcze nie wiemy czy będzie to Chemnitz czy Zittau u naszych zachodnich sąsiadów. Być może jeszcze dojdą jakieś regionalne wyścigi których nie wymieniłem tutaj. Niestety w cyklu GPL MTB nie będzie żarskiego wyścigu, który jak zawsze uchodził za najcięższy w regionie. Zarząd klubu podjął decyzję, że nie będziemy się ubiegać o dotację co za tym idzie nie będzie funduszy na organizację imprezy. Nie ukrywam, że była to przede wszystkim moja decyzja, aczkolwiek nikt nie wyszedł z inicjatywą by przejąć odpowiedzialność na siebie. W sezonie 2010 udało mi się praktycznie wykonać plan startów w 100%, myślę, że w sezonie 2011 będzie podobnie.

sobota, 11 grudnia 2010

Wygrana:)

Nigdy nie miałem szczęścia w jakichkolwiek konkursach.  A tu  proszę... w konkursie redakcji portalu http://bikeworld.pl wygrałem nie lada prezent: pancerze renomowanej firmy GORE. Konkurs polegał na tym, by dodawać sensowne komentarze do artykulów w miesiącu listopadzie... no i się udało. Wylosowano 9 szczęśliwców z pośród 250 komentujących.

piątek, 10 grudnia 2010

poniedziałek, 29 listopada 2010

The best of Igor 2010




Igor jak każdy szanujący się zawodnik posiada w swoim albumie ciekawe fotki.Zapraszam do oglądnięcia kompilacji zdjęć!

środa, 24 listopada 2010

Pierwszy trening...

Dziś z rana postanowiłem, że dziś wsiądę na godzinkę na trenażer. Nie chcę już szlifować jakoś formy, ale chcę pokręcić delikatnie...I tak też było. 1 h- średni puls w granicach 65% HR MAX. Po prostu chcę się psychicznie przygotować do dłuższych treningów... Jak na początek nie było źle:)

piątek, 19 listopada 2010

Light food...

I jak co piątek, przyszła kolej na light food-  ulubioną moją sałatkę z sosem francuskim, pomidorkiem, rzodkiewką, papryczką...Palce lizać!POLECAM!


wtorek, 16 listopada 2010

Siłownia


Dziś byłem wraz z Tedzikiem już szósty raz na siłowni. Skupiamy się głównie na górnych partiach mięśni: brzuch, plecy, ręce- tak zaniedbywane w okresie startowym. Używamy małych obciążeń żeby nie doprowadzić do zbytnich zakwaszeń mięśni, ale za to wiele powtórzeń. Ogólnie uważam te treningi za dość przyjemne, jednakże z utęsknieniem czekam na trenażer:)

poniedziałek, 15 listopada 2010

Początek...

No i zaczynamy od początku...Przede mną najgorszy okres w sezonie czyli przygotowania do przyszłego sezonu.  Z drugiej strony ma on coś w sobie, ponieważ okres ten ma to do siebie, że można trochę pomarzyć i zaplanować nowe wyzwania...
O tym wkrótce...

niedziela, 14 listopada 2010

Trening- 14.11.2010

 

W ostatnią niedziele- 14.11.2010,  na treningu stawiło się 6 osób (Krzysztof Woliński,Krzysztof Szczotka, Bartłomiej Żołądkowski, Zdzisław Pihulak, Marcin Grochalski i Olaf Małek) dołączył do klubowiczów również Łukasz Pihulak.Pogoda była iście wiosenna. W końcu udało nam się  zeksplorować południową część lasu -od Mirostowic do Jankowej Żagańskiej, od "Mini Samolotu", przez "Wichrowe Wzgórze" do Sinej.
Ujechałem sie na maxa... Oby więcej takich jazdek...

W sumie 3,5h jazdy...

poniedziałek, 4 października 2010

Podsumowanie sezonu 2010 :)

Podsumowanie sezonu 2010.
Przed każdym sezonem człowiek, a w zasadzie ja jestem pełen optymizmu i nadziei, że to właśnie ten sezon będzie obfitował w jak najlepsze wyniki i poziom wytrenowania czyli jednym słowem mówiąc w formę!!!!

Od początku.

Przygotowania zacząłem w listopadzie, gdzie zacząłem regularnie chodzić na siłownię, tak aby nie siedzieć bezczynnie w domu wieczorami. Skupiałem się głównie na górnych partiach mięśni, które jak wiadomo u kolarzy są najmniej rozwinięte (np. u mnie).Siłownię zakończyłem pod koniec grudnia, ponieważ już czasami wsiadałem na trenażer. I tak od 02.01.2010 zacząłem ostro kręcić w domu. Średni trening to 30h/m-c. Może nie za dużo, ale jak na czas który dysponuje myślę, że to dość sporo.

W połowie marca odbyłem pierwsze treningi out door na szosie i to w dodatku wieczorem. Nie zapomnę pierwszej jazdy na Przewóz z Tedzikiem: temperatura ok. 5’C, w drodze powrotnej pod wiatr z deszczem i śniegiem...Ale jak powiadają co Cię nie zabije to Cię wzmocni.
I tak sezon ścigania rozpocząłem dość późno ( w 2009 w pod koniec marca ) a tu pod koniec kwietnia w Gubinie. Start ten mogę zaliczyć do udanych. Nie będę się rozpisywał co i jak na jakim wyścigu bo przecież w każdej relacji pisałem o tym.
Cały sezon przetrenowałem praktycznie wieczorami. Wyjeżdżałem 2 –3 razy w tygodniu o 20:40 w 99% z Tedzikiem i Dragonem. Pod koniec sezonu Dragon się opuścił. Niestety było mało czasu na treningi w terenie. No ale cóż. Z podliczeń Tedzika wynika, że zrobiliśmy ok. 6000 km. Sporo. Dystans treningu rzadko spadał poniżej 50 km, bywały dni, że waliliśmy po 60-70, a nawet i 100 km nocą.
Raz za dnia udaliśmy się nawet do Goerlitz pokonując dystans 140 km w 4:45 h, co dało nam średnią 30km/h.
Najlepszym wyścigiem był chyba start w II edycji GP Zielonej Góry, gdzie pomimo małego defektu doszedłem uciekającą mi grupę i jeszcze na mecie byłem przed moimi rywalami. Natomiast najsłabszymi startami był wyścig w Krośnie i Żary XC. No ale pozostałe 10 mogę uznać za udane. W szczególności ciekawie było na 24h w Niemczech, gdzie po prostu dawałem z siebie wszystko.
Na początku sezonu warto mieć jakiś plan i realizować go, wtedy łatwiej się trenuje gdy przychodzi moment słabości. Moim celem była jak najwyższa lokata w Grand Prix Lubuskiego MTB. Do końcowej klasyfikacji brane było siedem najlepszych startów z 10 edycji, jednakże warto było jechać wszystkie 10 by zdobyć więcej punktów w szybszych wyścigach. W sumie zająłem 4 miejsce w klasyfikacji generalnej wśród mężczyzn 31-40 lat, oraz 10 open, na blisko 400 zawodników, także mogę być zadowolony.
Jak to czasami bywa sezon można zakończyć bez szlifów, jednak mi się nie udało i miałem między lądowanie w Szklarskiej Porębie.
Sprzęt mnie nie zawodził, jedynie jedna guma ( drut w oponie) i tak bez problemowo. Jednak w przyszłym sezonie zawitają nowe obręcze, blat oraz może parę nowych gadżetów śrubkowych.
Podsumowując z nową nadzieją w nowy sezon wystartuję z początkeim stycznia, a tym czasem jak pogoda pozwoli przejadę się do lasu.
A i jeszcze jedno. Chciałbym tu oficjalnie podziękować moim trening partnerom, a w szczególności Tedzikowi, którzy motywowali mnie do mocnych treningów. Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie również będę miał z kim trenować w nocy!