Powerade® Suzuki MTB Marathon to dla mnie synonim MTB... Nie ma co...Grzegorz Golonko potrafi zrobić imprezę, szczególnie jeśli chodzi o poziom trudności trasy.
Drugi start w sezonie połączony z rodzinnym wypoczynkiem w górach. Można uznać to za ciekawe połączenie. Ekipa do jazdy była więc się nie nudziłem...
Strat w maratonie dla mnie jak na chwilę obecną to spore wyzwanie. I tak też było w tym wypadku. Pamiętając trudy z poprzedniego roku do wyścigu podchodziłem z dużym dystansem. Podobnie jak rok temu wybrałem dystans MEGA- 51km, ale tym razem zdecydowałem jechać na własny rachunek- rok temu jechałem towarzysząc Adamowi- a bardziej go goniąc...
Na starcie jak zwykle panowała sielanka. Bardziej stresuje mnie start w regionalnym XC anieżeli w maratonie. Stałem z ekipą mniej więcej w połowie stawki.
START! I po strzale startera ponad 30 sekund w plecy do czołówki...Na początku miałem za zadanie utrzymać koło Bartuchowi który jak zawsze ostro idzie na starcie. Tym razem Bartuch nie jechał zbyt mocno, co bardzo mi odpowiadało. Niestety po chiwli czułem, że sztyca znów mi się obniża.... Powiedziałem Bartuchowi, że musze stanąć. I na wysokości Muzem Zabawek stanąłem na chwileczkę by dokręcić sztyce. Minęło kilka chwil, Bartucha straciłem z oczu, ale obiecał lekko zwolnić bym mógł go dogonić. I tak tez było, zanim skręciliśmy w las jechaliśmy już razem. Widzieliśmy przed sobą Zdzisława, który nieźle pociskał, ale nie starałem się za wszelką cene go dojść by nie stracić sił. Jechaliśmy razem z Bartkiem, a na pierwszych zjazdach była nerwowa atmosfera, niektórym bardzo się spieszyło, co owocowało wywrotkami. Ja wolałem gdzie niegdzie zbiec by wyjść cało z imprezy.
No i tak jak organizator opisywał trasa nie należała do łatwych. Niektóre odcinki się pokrywały,. A niektóre były nowe. Jednym słowem hardcore na maxa. Podobał mi się zjazd do Drogę pod Reglami. Akurat pod moje umiejętności. Po ponad 2 h jazdy czułem, że mam już sporo w nogach. Jednak cały czas oszczędzałem siły na podjazd pod Chomontową. Gdy zacząłem podjazd skasowałem stoper by wiedzieć na czym stoję. Do połowy odcinka szło mi słabo, ale potem jakoś zebrałem się i zacząłem przyspieszać. Powiem szczerze, że sporo ludzi tam wyprzedziłem, dogoniłem nawet Romana Pietruszkę z RFM, który jechał GIGA. Także to mnie też podbudowało. Po Homontowej myślałem już tylko o mecie, jednak, jak na „Golonkę” przystało było jesczze parę zmarszczek, które mnie dobiły. Złapał mnie okropny skurcz, musiałem lekko odpusicić, ale najciekawsze były zjazdy po kamieniach wielkości televizowór, gdzie niegdzie trzeba było po prostu zapodać z buta....
Upatrzyłęm sobie jednego zawodnika, który nie mógłbyć po prostu przede mn a, zebrałem się i na finiszu pojechałem go jak trzeba!
Wynik... no cóż miała być pierwsza setka, ale biorąc pod uwagę fakt, że maraton nie lezy mi dokońca, po prostu na długość jazdy dałem z siebie wszystko. I potrafiłem jechać równo, bez utraty sił.
Jednym złowem Good Job.
Na drugi dzień przyjechali Tedzik I Dargon i wraz ze Złotym, Żółtymi i Bartuchem poprawiliśmy trase, załapując się przy okazji na wyścig czasowy na Odrodzenie, potem Chomontowa, gdzie czas przejazdu względem wycigu miałęm o 2 min krótczy- 17 min!
środa, 5 maja 2010
wtorek, 27 kwietnia 2010
niedziela, 25 kwietnia 2010
II Gubin MTB
Pierwszy start w sezonie budzi zawsze wiele pytań i wątpliwości. Tak też było i tym razem...Zawsze jest obawa przed startem, tym bardziej jeśli nie wie się na czym stoimy?!
Do Gubina wybrało się, aż 12 klubowiczów i w sumie 15 osób z Żar, czyli prawie jak za dobrych starych czasów, bo nawet mieliśmy nasz namiot klubowy...
Pogoda całkiem fajna, bo można było jechać na krótko, do czego raczej w tym sezonie nie przywykłem ponieważ większość treningów spędziłem jeżdżąc w nocy...Przypomnę, że jeszcze 4 dni wcześniej na nocnym treningu zastał mnie deszcz, śnieg i wiatr, co tym bardziej mnie zdziwiła pogoda w niedzielę.
Do Gubina wybrało się, aż 12 klubowiczów i w sumie 15 osób z Żar, czyli prawie jak za dobrych starych czasów, bo nawet mieliśmy nasz namiot klubowy...
Pogoda całkiem fajna, bo można było jechać na krótko, do czego raczej w tym sezonie nie przywykłem ponieważ większość treningów spędziłem jeżdżąc w nocy...Przypomnę, że jeszcze 4 dni wcześniej na nocnym treningu zastał mnie deszcz, śnieg i wiatr, co tym bardziej mnie zdziwiła pogoda w niedzielę.
czwartek, 22 kwietnia 2010
Rower na sezon 2010 złożony
| 1.Rama: specialized s-works m5 ht Superlight M5-XX Alloy ORE technology- 18' | 1563 | |||||||
| 2. Widelec: Rock Shox SID WC 06, | 1324 | |||||||
| 3. Przerzutka tył: Shimano XTR RD-M 972GS | 175 | |||||||
| 4. Przerzutka przód: Shimano xtr XTR FC-M 970 | 144 | |||||||
| 5. Manetki: Shimano XTR SL-M952 alu bolt | 226 | |||||||
| 6. Hamulce: Avid mag | 275 | |||||||
| 7. Klamki XTR BL-M952 | 170 | |||||||
| 8. Korba: Race Face X-Type Deus 44/32/22 z suportem Accent | 820 | |||||||
| 9. Kaseta: Shimano XTR CS-M970 - 11-32 | 223 | |||||||
| 10. Łańcuch: Shimano XTR CN-7701 | 259 | |||||||
| 11. Koła: DT Hugi 240, DT Revolution Black, DT XR 4.1 (p) 681 (t) | 1495 | |||||||
| 12. Zaciski Soul Kozak Edge | 48 | |||||||
| 13. Opony: Schwalbe Rocket Ron Perfomence 2.0 (p)470 (t)460 | 930 | |||||||
| 14. Dętki: Schwalbe Light | 206 | |||||||
| 15. Kierownica: Specialized Ccarbon 580mm/31,8 144 | 144 | |||||||
| 16. Mostek: Smica Lite 110mm Ti Bolts | 99 | |||||||
| 17. Stery: FSA Orbit MX | 98 | |||||||
| 18. Sztyca: Thomson Masterpice -30,9/350 | 150 | |||||||
| 19. Siodełko: Selle Italia SLR TT | 149 | |||||||
| 20. Pedały: Shimano SPD 959 348 | 326 | |||||||
| 21. Zzacisk sztycy: XYT White | 10 | |||||||
| 22. Owijka: Specialized S-Wrap | 24 | |||||||
| 23. Koszyk na bidon: Sspecialized Rrib Cage Pro | 33 | |||||||
| 24. Llicznik: SIGMA | 44 | |||||||
| 25. Pulsometr: SIGMA FIT WATCH + uchwyt | 73 | |||||||
| 26. Osłona neoprenowa: Specialized | 25 | |||||||
| 27. Pancerz hamulca- Shimano XTR | 44 | |||||||
| 28. Pancerz przerzutki: Shimano SP 41 | 31 | |||||||
| 29. Prowadnica linki przerzutki+ 3 sruby | 8 | |||||||
| 30. Linka przerzutki: Shimano XTR | 24 | |||||||
| 31. Llinka hamulca- Shimano XTR | 12 | |||||||
| RAZEM | 9152 | |||||||
czwartek, 11 marca 2010
Odliczanie czas zacząć- Planowany kalendarz startów 2010
Poniżej przedstawiam planowany kalendarz startów na 2010 rok. Niestety nie zacznę sezonu od
Puszczykowa - THULE CUP jak rok temu, ponieważ termin mi nie pasuje. Sezon ścigania zacznę
wyścigiem w Gubinie.
W sezonie 2010 skupie się głównie na GP MTB Lubuskiego, będę starał się tam wywalczyć w
generalce jak najwyższą lokatę, a najważniejszy start to tradycyjnie Żary XC 2010.
Puszczykowa - THULE CUP jak rok temu, ponieważ termin mi nie pasuje. Sezon ścigania zacznę
wyścigiem w Gubinie.
W sezonie 2010 skupie się głównie na GP MTB Lubuskiego, będę starał się tam wywalczyć w
generalce jak najwyższą lokatę, a najważniejszy start to tradycyjnie Żary XC 2010.
| 1. | |
| 2. | |
| 3. | |
| 4. | |
| 5. | |
| 6. | |
| 7. | |
| 8. | |
| 9. | |
| 10. | |
| 11. | |
| 12. | |
| 13. |
poniedziałek, 1 marca 2010
Trening- podsumowanie lutego.
Podsumowując luty mogę powiedzieć, że jestem zadowolony. Założony trening wykonałem ponad normę- 103 %. Sniegi ustąpiły i w ostatnim tygodniu lutego nawet razy pokonałem trasę Żary-Przewóz-Żary. Raz wyjechałem już o tradycyjnej jak dla mnie 20;30.
Na treningach teamowych towarzystwo jak zwykle się rwie do przodu, jednak ja jadę stanowczo nie przekraczając- 160HR max. Jeszcze przyjdzie czas na ataki. Miejmy nadzieję, że marzec będzie obfitował w lepszą pogodę. A niebawem przedstawię szczegółową specyfikację roweru na 2010.
Na treningach teamowych towarzystwo jak zwykle się rwie do przodu, jednak ja jadę stanowczo nie przekraczając- 160HR max. Jeszcze przyjdzie czas na ataki. Miejmy nadzieję, że marzec będzie obfitował w lepszą pogodę. A niebawem przedstawię szczegółową specyfikację roweru na 2010.
niedziela, 31 stycznia 2010
Trening- podsumowanie stycznia 2010
Niestety, podobnie jak rok temu nie udało mi się wykonać planu treningowego na miesiąc styczeń. Obowiązki domowe, czy też praca umożliwiła na wykonanie go jedynie w 88,33%...Być może w lutym uda się to nadrobić, ale wszystko od tego czy będę miał na tyle w sobie motywacji. Nie ukrywam, że treningi na trenażerze są potwornie nudne, jedynie ich zaletą jest to, że można przeprowadzić je w miarę dobrze, tzn. skupić się na tętnie czy kadencji, nie zważając na warunki drogowe czy pogodowe.
poniedziałek, 23 listopada 2009
Podsumowanie sezonu 2010
W minioną środę -18.11.2009 już po raz trzeci mój klub zorganizował podsumowanie sezonu z udziałem sponsorów, władz miasta oraz patronów medialnych. O tym co tam się wydarzyło, można przeczytać na stronie portalu zary.info.
A moje podsumowanie będzie krótkie i na temat. Nie było najgorzej, ale mogło być lepiej. Większość treningów wykonałem praktycznie po zmroku, ale czasami nawet udało się wykręcić 100 km.
Szczyt formy na pewno miałem na przełomie czerwca/lipca, wtedy wykonywałem najdłuższe treningi ze wzmożoną intensywnością. W sumie zaliczyłem 13 wyścigów, w tym tylko jeden maraton- w Karpaczu. Jak zwykle najcięższym wyścigiem był dla mnie Żary XC 2009, gdzie bardzo chciałem wygrać. Ale nie wyszło, zająłem 2 miejsce. W tym roku zmieniłem kategorię wiekową na masters. Efektem tego było, że na wspomniane 13 startów, 7 było na pudle-2,3 miejsce. Od stycznia zaczynam treningi...A o planach na sezon 2010 niebawem.
A moje podsumowanie będzie krótkie i na temat. Nie było najgorzej, ale mogło być lepiej. Większość treningów wykonałem praktycznie po zmroku, ale czasami nawet udało się wykręcić 100 km.
Szczyt formy na pewno miałem na przełomie czerwca/lipca, wtedy wykonywałem najdłuższe treningi ze wzmożoną intensywnością. W sumie zaliczyłem 13 wyścigów, w tym tylko jeden maraton- w Karpaczu. Jak zwykle najcięższym wyścigiem był dla mnie Żary XC 2009, gdzie bardzo chciałem wygrać. Ale nie wyszło, zająłem 2 miejsce. W tym roku zmieniłem kategorię wiekową na masters. Efektem tego było, że na wspomniane 13 startów, 7 było na pudle-2,3 miejsce. Od stycznia zaczynam treningi...A o planach na sezon 2010 niebawem.
niedziela, 18 października 2009
I Gubin MTB
O tym, że w Gubinie odbędzie się wyścig MTB wiedziałem już rok temu z tajnych źródeł.
Październik to tradycyjnie dla mnie już czas na zakończenie sezonu. W tym roku nasz team zrezygnował z organizacji wyścigu w ŁAZ, który tradycyjnie kończył sezon MTB w regionie. Dlatego też postanowiłem wystartować w I wyścigu MTB Gubin o Puchar burmistrza. Pomimo niezbyt ciekawej pogody- 5’c + deszcz udało nam się zorganizować sporą ekipę: ja, Tofik, MarcinOoZZ, Fast Przemo, Denver, Mlody_pajak oraz Kicia:P.
Po przyjeździe na miejsce imprezy zastaliśmy mały chaos organizacyjny w prowizorycznym biurze zawodów. Jednak patrzyłem na to z przymrużeniem oka, bo po pierwsze nie jest to impreza komercyjna, a po drugie za tym wszystkim można powiedzieć, że stał jeden nastolatek, który miał do dyspozycji niewiasty, które nie miał o takich rzeczach zielonego pojęcia.
Po odebraniu mojego szczęśliwego numerka- 301 pojechałem na objazd rundy, która liczyła ok. 6,00km , ale niestety po ok. 10 minutach jazdy bo tyle miałem na moim „tacho” się zgubiłem i wróciłem na start/mete. Trasę oceniłem na lekką... Trochę pod górkę...troche piachu i that’s it...
Zaplanowany start o godzinie 12 lekko się przesuwał, dlatego też siedzieliśmy w aucie bo nieźle lało...
START opóźnił się o ok. 20 min. Lekko już zmarzłem. Gdy już ruszyliśmy trzymałem się grupy.. Czubek nam odjechał, a ja walczyłem z 3 zawodnikami.
Po pierwszej rundzie stwierdziłem już, że trasa nie jest łatwa... I wiedziałem, że będzie bardzo ciężko...
Trasa piaszysta, z wąskimi singletrackami, i z trzema mocniejszymi podjazdami. Na najwyższym pkt. 107m npm piękna panorama ...
I tak na 3 rundzie moi rywale mi odjechali... Po prostu bateria padła... 3 rundy przejechałem w 1 h, a 2 następne w kolejną...Strasznie osłabłem, nie wiem czy z zimna, czy z braku kondycji... Po prostu marzyłem już by dojechać do mety... Ale nie byłem sam... Na piątej rudzie dogoniłem MarcinOoZZa... Nie myślałem, że można jechać jeszcze wolniej... A jednak... Tyle tylko, że MarcinOoZZ nie znał właściwej ilości okrążeń- myślał, że ma 3 a jednak 5...Marcin jechał tak wolno, że ja jadąc tak jakby zaraz babcia z endoprtezami po wylewie mogła mnie wyprzedzić, minąłem go jak TGV!!!! To lekko podniosło mnie na duchu, że nie jestem sam.....
Do mety dojechałem zmęczony jak nigdy. Nie doceniłem trudności trasy... W sumie 5 miejsce na 10 w M3, open 10. O dziwo w pierwszej dziesiątce było 8 zawodników z kategorii masters I i starsi....
Poniżej link do filmu... Za rok na pewno jeśli czas i zdrowie pozwoli się tam zjawię, by odegrać się na tej trasie i poprawić czas jazdy...Pełne wyniki na stronie organizatora: GUBIN MTB.
Październik to tradycyjnie dla mnie już czas na zakończenie sezonu. W tym roku nasz team zrezygnował z organizacji wyścigu w ŁAZ, który tradycyjnie kończył sezon MTB w regionie. Dlatego też postanowiłem wystartować w I wyścigu MTB Gubin o Puchar burmistrza. Pomimo niezbyt ciekawej pogody- 5’c + deszcz udało nam się zorganizować sporą ekipę: ja, Tofik, MarcinOoZZ, Fast Przemo, Denver, Mlody_pajak oraz Kicia:P.
Po przyjeździe na miejsce imprezy zastaliśmy mały chaos organizacyjny w prowizorycznym biurze zawodów. Jednak patrzyłem na to z przymrużeniem oka, bo po pierwsze nie jest to impreza komercyjna, a po drugie za tym wszystkim można powiedzieć, że stał jeden nastolatek, który miał do dyspozycji niewiasty, które nie miał o takich rzeczach zielonego pojęcia.
Po odebraniu mojego szczęśliwego numerka- 301 pojechałem na objazd rundy, która liczyła ok. 6,00km , ale niestety po ok. 10 minutach jazdy bo tyle miałem na moim „tacho” się zgubiłem i wróciłem na start/mete. Trasę oceniłem na lekką... Trochę pod górkę...troche piachu i that’s it...
Zaplanowany start o godzinie 12 lekko się przesuwał, dlatego też siedzieliśmy w aucie bo nieźle lało...
START opóźnił się o ok. 20 min. Lekko już zmarzłem. Gdy już ruszyliśmy trzymałem się grupy.. Czubek nam odjechał, a ja walczyłem z 3 zawodnikami.
Po pierwszej rundzie stwierdziłem już, że trasa nie jest łatwa... I wiedziałem, że będzie bardzo ciężko...
Trasa piaszysta, z wąskimi singletrackami, i z trzema mocniejszymi podjazdami. Na najwyższym pkt. 107m npm piękna panorama ...
I tak na 3 rundzie moi rywale mi odjechali... Po prostu bateria padła... 3 rundy przejechałem w 1 h, a 2 następne w kolejną...Strasznie osłabłem, nie wiem czy z zimna, czy z braku kondycji... Po prostu marzyłem już by dojechać do mety... Ale nie byłem sam... Na piątej rudzie dogoniłem MarcinOoZZa... Nie myślałem, że można jechać jeszcze wolniej... A jednak... Tyle tylko, że MarcinOoZZ nie znał właściwej ilości okrążeń- myślał, że ma 3 a jednak 5...Marcin jechał tak wolno, że ja jadąc tak jakby zaraz babcia z endoprtezami po wylewie mogła mnie wyprzedzić, minąłem go jak TGV!!!! To lekko podniosło mnie na duchu, że nie jestem sam.....
Do mety dojechałem zmęczony jak nigdy. Nie doceniłem trudności trasy... W sumie 5 miejsce na 10 w M3, open 10. O dziwo w pierwszej dziesiątce było 8 zawodników z kategorii masters I i starsi....
Poniżej link do filmu... Za rok na pewno jeśli czas i zdrowie pozwoli się tam zjawię, by odegrać się na tej trasie i poprawić czas jazdy...Pełne wyniki na stronie organizatora: GUBIN MTB.
I wyścig o puchar burmistrza Gubina 18 października 2009r.
niedziela, 27 września 2009
Łysogórki XC 2009
Z ekipy było nas tylko trzech: ja, Tofik i Złoty. Gdy tylko się zapisaliśmy ruszyliśmy objechać rundę, ktora na prawdę nie jest łatwa, szczególnie atakowanie ostatnie 2 km po stoku... I takim to sposobem ledwo zdarzyliśmy na start.
Po starcie byłem gdzies w połowie stawki, po krótkiej rundzie rozbiegowej przesunąłem sie lekko do przodu. Tofika miałem w zasięgu wzroku, jednak na zdjazach był sporo szybszy i mi uciekł...Jednak gdy zaczęła się wspinaczka pod górę nadrobiłem trochę...W momencie wjechania na łączkę już siedziałem tofikowi na kole i tak wiozłem się do końca rundy prawie. W momencie zbliżania się do konca pierwszej rundy lekko przyspieszyłem i zrobiłem lekką przewagę nad Tofikiem. I tak sytuacja wyglądała do końca wyścigu. Wyścig ukonczyłem na 7 pozycji a Tofik na 8. Hubert nie ukończył zmagań.
Start swój oceniam nawet dobrze, bo po prawie dwutygodniowej walce z przeziębieniem nie było źle.
Po wyścigu rozkoszowaliśmy się z żoną i synkiem piękną pogodą i widokami. Na pewno tam wrócę w przyszłym sezonie.
Po starcie byłem gdzies w połowie stawki, po krótkiej rundzie rozbiegowej przesunąłem sie lekko do przodu. Tofika miałem w zasięgu wzroku, jednak na zdjazach był sporo szybszy i mi uciekł...Jednak gdy zaczęła się wspinaczka pod górę nadrobiłem trochę...W momencie wjechania na łączkę już siedziałem tofikowi na kole i tak wiozłem się do końca rundy prawie. W momencie zbliżania się do konca pierwszej rundy lekko przyspieszyłem i zrobiłem lekką przewagę nad Tofikiem. I tak sytuacja wyglądała do końca wyścigu. Wyścig ukonczyłem na 7 pozycji a Tofik na 8. Hubert nie ukończył zmagań.
Start swój oceniam nawet dobrze, bo po prawie dwutygodniowej walce z przeziębieniem nie było źle.
Po wyścigu rozkoszowaliśmy się z żoną i synkiem piękną pogodą i widokami. Na pewno tam wrócę w przyszłym sezonie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

