Podsumowując muszę przyznać, że imprezę uważam za udaną, pomimo niezbyt atrakcyjnej trasy, a humoru nawet mi nie popsuł brak butów SPD, i przede wszystkim w tym wszystkim chodzi. Ride for fun!
poniedziałek, 6 czerwca 2011
MTB Maraton Euroregionu Nysa Bolesławiec
Podsumowując muszę przyznać, że imprezę uważam za udaną, pomimo niezbyt atrakcyjnej trasy, a humoru nawet mi nie popsuł brak butów SPD, i przede wszystkim w tym wszystkim chodzi. Ride for fun!
czwartek, 2 czerwca 2011
Grune Wald- it's my life!
We wtorkowe późne popołudnie od razu po pracy wybrałem się w końcu do naszego/mojego Zielonego Lasu. Tedzik, Masło, Gutek, Olaf i Krupek...Było ciekawie. Za punkt wyjścia uznaliśmy wieże Bismarcka. Pierwszą rundę prowadził Tedzik. Trzymałem jego koło na podjazdach, jednakże na zjazdach nieznacznie odstawałem. Jednakowoż większość chłopców będących ze mną na treningu jeździ od 2-3 sezonów, to opowiadałem im w międzyczasie jak prowadziły co poniktóre trasy wyścigów organizowanych w Zielonym Lesie od 2002 roku!!!
Następną rundę prowadziłem ja, wybrałem jak najdłuższe podjazdy w Zielonym Lesie. Satysfakcja była gwarantowana:) Po udanym treningu odprowadziliśmy Tedzika do Sieniawy przez Olbrachótw. Łącznie wyszło prawie 40 km.
Podsumowując muszę napisać, że będzie mi brakować wyścigów w Zielonym Lesie. Imprezy z cyklu Grand Prix Lubuskiego to spacerek w porównaniu przy poziomie trudności jaki oferuje Zielony Las, jedynie imprezy na Ochli mniej więcej odpowiadały poziomowi Zielonego Lasu. Jednakże jak widać nie ma chętnych by zrobić coś w tym kierunku, zarówno w cyklu GPL jak i w Żarach:(
Następną rundę prowadziłem ja, wybrałem jak najdłuższe podjazdy w Zielonym Lesie. Satysfakcja była gwarantowana:) Po udanym treningu odprowadziliśmy Tedzika do Sieniawy przez Olbrachótw. Łącznie wyszło prawie 40 km.
Podsumowując muszę napisać, że będzie mi brakować wyścigów w Zielonym Lesie. Imprezy z cyklu Grand Prix Lubuskiego to spacerek w porównaniu przy poziomie trudności jaki oferuje Zielony Las, jedynie imprezy na Ochli mniej więcej odpowiadały poziomowi Zielonego Lasu. Jednakże jak widać nie ma chętnych by zrobić coś w tym kierunku, zarówno w cyklu GPL jak i w Żarach:(
poniedziałek, 30 maja 2011
czwartek, 26 maja 2011
poniedziałek, 23 maja 2011
Singltrek pod Smrkiem
O tym jak było nie trzeba pisać...Wystarczy obejrzeć film z mojej kierownicy. Czad, czad i jeszcze raz czad...Ale od początku.
Po ostatniej wizycie na Singlu stwierdziłem, że trzeba to miejsce odwiedzić jeszcze raz. Ponieważ byliśmy już lekko ujechani i czułem niedosyt. Przy okazji obiecałem mojej żonie, że zabiorę ją na super traskę...
Korzystając z wolnego weekendu i super pogody wybraśliśmy się z ekpią: Tedzik, Dragon, ja, żona, Igor oraz Kiełbik w osobnym transporcie na wypad...Na miejsce miał dojechać też Adam M. ex. klubowicz i tak też zrobił, po wczesniejszym uzgodnienu koordynat miejca spotkania.
Pierwszą rundę zrobiłem wraz z Igorem, który podróżował na siedzonku. Ktoś powie- stary oszalał...! Otóż nie. Ponieważ ostatnimi czasy Igor w drodze do przedszkola karze mi wybierać najtrudniejsze ścieżki w parku miejskim, gdzie dwa lata z rzędu miał miejsce wyścig dla dzieci i młodzieży po rozmowie z synem postanowiłem się z nim przejechać po trasie. Singiel ma to do siebie, że praktycznie jest równy, nie ma korzeni ani kamieni, które powodowałby dyskomfort podróży w foteliku. Jedynym mankamentem tej wyprawy były "hopki", ale na nich wytracałem prędkość by mocno nie podskakiwać wraz z moim super pasażerem. Ogólnie Igorowi się podobało. Mnie również...w szczególności podjazd asfaltowym przerywnikiem...I tak po ponad półtora godziny dotarliśmy spowrotem na parking. I wtedy.....ATAK!
Druga runda to miała być czysta adrenalina i fun z jazdy. Pięć osób, praktycznie koło w koło na krętej ścieżce...I tak też było, co widać na załączonym filmie. Co prawda nie posiadamy mega umiejętnści w skokach czy innych trickach, ale singiel daje niesamowite wrażenia z jazdy, upajanie się jednością : ja i rower, jednakże o sekundę spóźniony skręt może skończyć poza trasą...
Podsumowując można powiedzieć, że żeby przekonać się jaką frajdę z jazdy daje singiel, trzeba po prostu się tam wybrać... POLECAM!
Po ostatniej wizycie na Singlu stwierdziłem, że trzeba to miejsce odwiedzić jeszcze raz. Ponieważ byliśmy już lekko ujechani i czułem niedosyt. Przy okazji obiecałem mojej żonie, że zabiorę ją na super traskę...
Korzystając z wolnego weekendu i super pogody wybraśliśmy się z ekpią: Tedzik, Dragon, ja, żona, Igor oraz Kiełbik w osobnym transporcie na wypad...Na miejsce miał dojechać też Adam M. ex. klubowicz i tak też zrobił, po wczesniejszym uzgodnienu koordynat miejca spotkania.
| Igor |
| Tedzik |
Podsumowując można powiedzieć, że żeby przekonać się jaką frajdę z jazdy daje singiel, trzeba po prostu się tam wybrać... POLECAM!
| Kris on the track |
| Kiełbik aka Alberto |
| prepering to start |
| .... |
środa, 11 maja 2011
Grand Prix MTB Lubuskiego # 1 Drzonków 08.05.2011- english
poniedziałek, 9 maja 2011
Grand Prix MTB Lubuskiego # 1 Drzonków 08.05.2011
Grand Prix MTB Lubuskiego #1- Drzonków- 3m kat. M3, 8 open- 1:49:58
| Start |
W tym roku dość późno rozpocząłem sezon, dlatego też nie byłem pewny na czym stoję. Ale muszę napisać, że ten start na prawdę mnie usatysfakcjonował.
Pomimo, że trasa w Drzonkowie nie należała do moich ulubionych, a wręcz przeciwnie do mniej lubianych ze względu na bardzo płaski profil, praktycznie żadnych "odcinków specjalnych" pojechałem na 100% swoich możliwości.
| 4 pętla |
| 5 pętla |
Na jednym z kółek doszliśmy dwóch zawodników i była już nas szóstka. Na czwartym kółku zaczęliśmy zbliżać się do Speedka by go dogonić przed końcem 4 rundy. Po czterech rundach zerknąłem na czas przejazdu i byłem mile zaskoczony, ponieważ był on krótszy o 3 minuty niż na zeszłorocznym wyścigu. Więc obserwując sytuację i oceniając swoje możliwości na dziś stwierdziłem, że spróbuje w miarę możliwości podkręcać tempo na singlowych odcinkach, które były minimalnie pod górkę, jednakże po bardzo nie równej nawierzchni, co sprawiało, że traciło się rytm jazdy, a ja lubię takie odcinki, więc tam dokręcałem i kontrolowałem sytuację w tyle, a wszystko to zacząłem na 5 okrążeniu. Moje zabiegi miały efekt w postaci porwania się pociągu. Na płaskim szutrowym odcinku odpoczywałem, by na "zmarszczkach" znów dokręcać. A wszystko po to by zgubić rywali z M3. Na szóstym kółku całkowicie wyszedłem na pierwszą pozycję by dokręcać tempo, jak najbardziej możliwe, ponieważ atak na jednym z minimalnych podjazdów nie miał sensu. I muszę przyznać, że plan się powiódł. Rywal z M3, Mariusz skoczył to przodu na jednym z krótkich brukowych podjazdów, który był poprzedzony szutrowym odcinkiem...Ale został od razu zkontrowany zawodnikami z DREAM TEAM'u i w tym momencie również skoczyłem za nimi. Skupiony tylko na tym, by dowieść obecną pozycję do mety. Jednak na mecie okazało się, że jeden zawodnik w barwach DREAM TEAM'u był z mojej kategorii. Jednakże 3 poz. w M3 i 8 open jest jak najbardziej dla mnie zadowalająca. Dobrze jest, gdy wyścig można uznać za udany, samopoczucie jest najważniejsze i samoocena startu, to wszystko w późniejszym czasie mobilizuje bardziej do działania.
poniedziałek, 2 maja 2011
Szklarska Poręba- 01.05.2011
Hmm, rzadko się zdarza, że w ciągu tygodnia jestem dwukrotnie na treningu w górach, ale jeśli nadarzyła się takowa sposobność, dlaczego by nie???!!! Tym razem wybrałem się jedynie z Bartuchem.
Początek treningu wyglądał identycznie jak w poniedziałek...Lolą do góry, a następnie w kierunku Kamieńczyka i całość trasy aż do zjazdu z Przedniej Kopy. Okolice koplani Stanisława oferują niezapomniane wrażenia widokowe...
Po zjeździe z Kopy (między turystami) skręciliśmy w prawo w kierunku Rozdroża Izerskiego dość długim zjazdem żółtym szlakiem by następnie skręcić ostro w lewo na zjazd który miał miejsce na pierwszych Mistrzostwach Polski w Maratonie MTB w 2003! Zjazd bardzo długi, który kończył się przy tablicy Świeradów Zdrój. I w tym momencie zaczęliśmy wspinaczkę w stronę Stogu Izerskiego. Tempo równe, piękna pogoda, super widoki...Czego chcieć więcej>??? Gdy dotarliśmy do skrzyżowania drogi od centrów Świeradowa na Stóg skierowaliśmy się w dół, by minąć miejsce mojej niefortunnej wywrotki z przed 15 lat!!!
Po zaliczeniu centrum Świeradowa skierowaliśmy się na Sępią Góre- odcinek utkwił mi w pamięci z pierwszego maratonu G&G z 2001 roku!!! Podjazd smakowity...Później niebieskim szlakiem kierowaliśmy się już w stronę Rozdroża Izerskiego. Jakby nie było w jednym momencie zgubiliśmy trasę i gdyby nie turyści w środku lasu, ciężko było by nam wrócić na szlak. Jak się okazało musieliśmy gdzie "przestrzelić" jeden skręt. No ale za to zaliczyliśmy piękny podjazd na Kamienice:). Z tamtą już było tylko z góry do Rozdroża. Niestety...Przy rozdrożu nasz czas jazdy się skończył. Musieliśmy do Szklarskiej już zaatakować asfaltem....
Łącznie 65 km, 3:45 minut, prędkość max. 63,4 km/h:) Przy najbliższej okazji wybieram się znów w Izery!
Początek treningu wyglądał identycznie jak w poniedziałek...Lolą do góry, a następnie w kierunku Kamieńczyka i całość trasy aż do zjazdu z Przedniej Kopy. Okolice koplani Stanisława oferują niezapomniane wrażenia widokowe...
![]() |
| Koplania Stanisława |
![]() |
| Koplania Stanisława |
Po zaliczeniu centrum Świeradowa skierowaliśmy się na Sępią Góre- odcinek utkwił mi w pamięci z pierwszego maratonu G&G z 2001 roku!!! Podjazd smakowity...Później niebieskim szlakiem kierowaliśmy się już w stronę Rozdroża Izerskiego. Jakby nie było w jednym momencie zgubiliśmy trasę i gdyby nie turyści w środku lasu, ciężko było by nam wrócić na szlak. Jak się okazało musieliśmy gdzie "przestrzelić" jeden skręt. No ale za to zaliczyliśmy piękny podjazd na Kamienice:). Z tamtą już było tylko z góry do Rozdroża. Niestety...Przy rozdrożu nasz czas jazdy się skończył. Musieliśmy do Szklarskiej już zaatakować asfaltem....
Łącznie 65 km, 3:45 minut, prędkość max. 63,4 km/h:) Przy najbliższej okazji wybieram się znów w Izery!
sobota, 30 kwietnia 2011
Bardzo szybki trening...
piątek, 29 kwietnia 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)



