W niedziele 19 czerwca postanowiliśmy udać się na mistrzostwa regionu dolnośląsko - lubuskiego Kross Family Cup . I może od początku . Pobudka o 5 rano, szybkie śniadanie , 5.40 zwarty i gotowy stoję przy "renatce" Bartucha pod blokiem Krisa, 6.00 ruszamy w droge. Która była dość spokojna tylko jakiś frajer w Karpaczu nas bardzo zdenerwował wiec trochę go postraszyliśmy :) ( gościu wymiękł).
niedziela, 19 czerwca 2005
sobota, 4 czerwca 2005
Żary Xc 2005 05.06.2005
Wyścig Żary XC 2005, który odbył się 5 czerwca, był kolejnym wyzwaniem w mojej krótkiej karierze kolarza amatora. Po nawet udanym debiucie w Siodle, tym razem ze swojego wyniku nie mogę być dumny. Był to dla mnie taki "zimny prysznic", po tych wszystkich pochlebnych opiniach z jakim się spotkałem. Niestety, pomimo pełnego profesjonalizmu jakim wykazali się organizatorzy, z tego startu nie
mogę być dumny. Pierwszym błędem jaki popełniłem, było nie zjedzenie śniadania, co objawiło się już na drugim okrążeniu utratą wszystkich sił. Kolejnym niedomaganiem było przemienienie którego nabawiłem się kilka dni przed wyścigiem. To na tyle, jeśli chodzi o moje usprawiedliwianie się. Przejedzmy do
samego wyścigu. Tym razem pamiętam wszystko bardzo dokładnie, w odróżnieniu od
Siodła, które wspominam jak przez mgłę.
mogę być dumny. Pierwszym błędem jaki popełniłem, było nie zjedzenie śniadania, co objawiło się już na drugim okrążeniu utratą wszystkich sił. Kolejnym niedomaganiem było przemienienie którego nabawiłem się kilka dni przed wyścigiem. To na tyle, jeśli chodzi o moje usprawiedliwianie się. Przejedzmy do
samego wyścigu. Tym razem pamiętam wszystko bardzo dokładnie, w odróżnieniu od
Siodła, które wspominam jak przez mgłę.
poniedziałek, 25 kwietnia 2005
Siodło XC 2005
Wyścig ten będzie chyba do końca mojej przygody z MTB najważniejszym
wyścigiem, ponieważ to właśnie w Siodle 24 IV 2005r. po raz pierwszy mogłem
zmierzyć się z ludźmi którzy mają podobne zamiłowanie - jazda na rowerze.
wyścigiem, ponieważ to właśnie w Siodle 24 IV 2005r. po raz pierwszy mogłem
zmierzyć się z ludźmi którzy mają podobne zamiłowanie - jazda na rowerze.
niedziela, 3 października 2004
Maraton GRYFA POMORSKIEGO III edycja- BINOWO
Dwa tygodnie temu pisałem, że to niby już koniec sezonu. Ale jednak nie. Jak ktoś chce może ścigać się cały rok. Ale ja mam już dość, mimo tego,że ani jeden mój maraton w tym roku nie przekroczył 70km, a było ich w sumie 7.
sobota, 18 września 2004
BIKE MARATON Przesieka
No i po sezonie. Ostatnia edycja BM 2004 za nami. Oto jak przebiegała rywalizacja na finałowej edycji:
Niestety tym razem skład był okrojony. Z naszej żarskiej paczki startowali tylko ja i Bartuch, a ze znajomych: Daras, Karol & Pedros.
niedziela, 22 sierpnia 2004
Żary XC 2004
Trzecia edycja wyścigu już za nami. Po raz kolejny fascynaci tego trudnego sportu walczyli nie tylko między sobą, ale przede wszystkim z wymagającą trasą i własnymi słabościami.
sobota, 7 sierpnia 2004
BIKE MARATON Świeradów Zdrój
Świeradów był dla mnie drugim maratonem w moim życiu. I zaczynając od początku, czyli rutyna. Spotkanie pod blokiem Krisa przed godzina 7.00 załadunek sprzętu na dach auta i sam długo oczekiwany wyjazd. I tak składem Ja (Szeker) , Kris i Juras ruszyliśmy. Na miejscu byliśmy ok godziny 9.00. Szybki rozładunek i po chwili jesteśmy już przy "biurze rejestracji" gdzie odebraliśmy paczki. Wraz z paczkami pierwsze zawiedzenie, reklamówka Powerade, a w środku brak Powerida. Na szczęście skarpetki załagodziły moja bulwersację. Wróciliśmy na parking i za dosłownie parę chwil podjechała reszta ekipy w składzie Daras i Karol. I jak to wypada przed startem przydałoby się trochę rozruszać i rozgrzać wiec postanowiliśmy z Krisem zrobić rundę i wstępnie zapoznać się z początkiem trasy. Krzysiek już był na maratonie w Świeradowie wiec miał dość dobra znajomość całej trasy. Po rozgrzewce przejazd przez bramkę aby odbić chipa i ustawienie się na stracie. Udało się stanąć w czubie stawki z czego byliśmy zadowoleni. I tak czekanie przez godzinę na start było dość nużące. Słońce waliło asfalt dosłownie się topił a my czekamy. W końcu z drobnym opóźnieniem wystartowaliśmy. Moje założenie na ten maraton było takie aby jechać cały czas z Krisem. I tak od samego początku twardo trzymałem koło żeby się nie zgubić. Pierwszy podjazd i zaczęło mnie trochę przytykać ale się nie poddałem i twardo jechałem. Tak do pierwszego zjazdu jechaliśmy razem potem Krzysiek mi odjechał i musiałem go dogonić . Na szczęście zaczął się asfalt wiec mogłem trochę przycisnąć i tak po chwili znów razem łykaliśmy ludzi . Trasa odpowiadała mi w 100% nie była techniczna były długie podjazdy ale i na zjazdach można było dość dobrze odpocząć. Czasem można było zaobserwować, że ten maraton miał charakter dosłownie szosowy. Mijające nas grupki czasem nawet 10 osobowe szły jak pociąg.
niedziela, 1 sierpnia 2004
Mistrzostwa Europy XC Wałbrzych
Ale nie o tym chce pisać. Chce pisać o tym, że to co przeżyłem w Książu oglądając te wszystkie sławy spowodowało, że sam chciałem wskoczyć na rower i jechać z nimi...
niedziela, 25 lipca 2004
Mistrzostwa Europy w Maratonie MTB Wałbrzych
Takiej okazji nie można było zmarnować! ME w Polsce i jeszcze tak blisko Żar. Wyjazd o 5 rano nie napawał mnie optymizmem, ale czego się nie robi dla tych rowerów.
sobota, 19 czerwca 2004
BIKE MARATON Polanica Zdrój
Od czego tu zacząć...?! Chyba od tego, że powinienem zmienić nr startowy. Nie jestem przesądny... ale te 1113 za bardzo mi nie leży, a dlaczego zaraz wyjaśnię. Do Polanicy wybraliśmy się stałym składem: Ja, Juras, Bartuch no i Zośka oczywiście. Na miejscu jak zwykle: Daras i Nowa Sól. W tym roku zmieniono miejsce startu na atrakcyjniejsze. Po pierwsze wszyscy mogli się pomieścić samochodami, nie było cudowania z parkowaniem. A i sam ośrodek sportowy było o.k..
Subskrybuj:
Posty (Atom)